Zagapiłam się…

Zagapiłam się życie na dłużej …
Pobroczyłam szpilki w kałużach…
Chciałam chmury przegonić myślami…
Aż tu nagle niebieskie tsunami…
A tu nagle słońce po deszczu…
I tęczowa drabina bez przeszkód!
Nuty same do tańca mnie wiodą…
Wbrew zakazom i wielu powodom
Wracam, dłuzej nie mogę odwlekać…
Choć to droga bezkresna, daleka…
Ja mam czas , zegarek zgubiłam…
Pierwszy raz się ze zguby cieszyłam…
Mogę wracać i błądzić i tańczyć…
Opowiadać zapachom na ucho…
Że to wszystko zdarzyć się miało…
Życie tylko szeptało zbyt sucho …

A pod koniec tak na wypadek…
Gdyby piekłu przypomniał się spadek,

Chcę powtórzyć milion swych razy
Po wygranej i wojnie i bitwie ..
Że to piękne, co nie jeden raz …
Ale milion swych razy zakwitnie…

I niech świat pokornie się uczy….
A później nawet zapamięta…
Jak się do szcześcia nosi klucze…
Jak z codzienności tworzyć święta…!!!

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz