Łzy z naszej ulicy…

Pozbierałam łzy z naszej ulicy
Te, co słone przestały być za dnia
Tym, co krzyk już tęsknot nie liczy
I te, które poszły do diabła…

Rozpaliłam ogień w kominku
Dla zbolałych od czekań miesięcy,
Wykruszyłam z nich iskrę dla ognia
Kiedy nikt im nie patrzył na ręce…

Zanuciłam najpiękniej tym w rogu…
Co od dawna słońca nie widzą…
Dokleiłam im chwałę Boga
Choć od wieków same z niej szydzą…

Przytuliłam te najbardziej mokre
Przez szacunek do lat tych najmłodszych
Ustawiłam parasol pod oknem
Gdzie od dawna przysiadał chłopczyk…

Potem obok dumnych usiadłam
Tych co radzą sobie we wszystkim,
I znalazłam dwie fotografie
Dwie koperty, co były jak listy…

Miałam pisać, że słone smakuje…
Choć wytrawnym bywa o świcie,
Czasem myślę, że one są święte…
Tylko czymże wtedy jest życie…?????????
(AD.)

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz