Cóż ja poradzę na to, że szczeście się liczy na dwa … Anioł przysnął nad chatą, niech śpi, niech miłość tam trwa… Dwa razy więcej radości, upycham w mej siatce z żyłki, I czasu nie chcę marnować, na Twoje Boże, pomyłki…
Tak, wiem, że jak się wciąż nie ma…., lecz po co od razu tak….??! Świat nauczył się zmieniać, i zmienna pogoda wciąż trwa… Tuż obok świerszcz starowinka mruczy strudzony podróżą… A ja, snom we włosy zaplatam marzenia zakwitłe różą…
Gdzieś z dziurawych kieszeni plany na przyszłość kiełkują, Słońce, w sznurówkach promieni, drwi z tych, którzy dziękują… Nim zasnę, w szarych zeszytach, treściom pożółkłym od wspomnień.. Dołożę sznur opowieści , o których nie można zapomnieć…
Słyszałam, całkiem przypadkiem, śpiew skowronka o świcie, Okna swojego domu otworzył szerzej na życie… Wspomniał o filiżance z tureckim wzorem na rancie…. Bawiąc się niepokorne, wznosił swych lawin harce…
Nieskończoności królestwa, naprawdę są przecież dwa… To – z zapachem błękitu i to – co przy mnie wciąż trwa ..!! Chcę zapamiętać melodię, nim treści w ostatnim takcie… Miast czerwonych szpilek, wsuną szelestu kapcie…
O sobie…
O sobie najtrudniej powiedzieć…
Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student.
Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym!
Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu…
Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby…
Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam...
Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia.
Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga…
Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy…
Ps.
To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym...
Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny.
Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...
Zobacz więcej wpisów