Bilet, co się zgubić chciał…

Tak naprawdę to już nie pamiętam
Czy to wszystko się jednak zdarzyło,
Peron siódmy, pociąg i święta
Na walizkach od łez zmokła miłość…

Partia szachów na dworcu w Wałbrzychu
Peron letni , co pachniał tęsknotą,
Filiżanka, wciąż lustro kusiła
Tamten uśmiech cenniejszy niż złoto…

Wyliczanka przeszkód, co żyły
W pamiętnikach o pierwszym spojrzeniu,
Blask samotny, co chciał podróżować
Choć zapomniał o świata istnieniu…

Zagubiony bilet podróży
Na pospieszny o szóstej piętnaście
I konduktor, co tak dzielnie służył
Jak ordynans z niejednej baśni…

I poczucie to bezpowrotne
Jak z dziecięcej starej piosenki,
Że przestanie być wreszcie okropnie
Kiedy pióro weźmiesz do ręki…

Zaplanujesz tak po swojemu
Kalendarze na przyszłość szaloną,
Taniec w deszczu i refren piosenki
Przytulankę dla życia spóźnioną..

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz