Bez pozwolenia…

Jakie trywialne proszę pani
O wszystko żebrać, pytać losu…
Ktoś przez przypadek światło zgasił
By móc uzyskać święty spokój…

Czy pani dzisiaj zapytała
Czy może uśmiech mieć na twarzy…?
I co planuje los na jutro?
W wypożyczalni cudzych marzeń…

Podanie proszę zacząć pisać…
Od słów ja niżej podpisana…
Cóż to za mina proszę pani…???
Jest pani strasznie niewyspana….!!!

Zaplanowałem wielkie cuda
Proszę przyglądać się zza szyby…
I wciąż potwierdzać radość wielką
By cud stał bardziej się prawdziwym…!!!

I klaskać głośniej, tak jak oni
I rzucać kwiaty tuż pod stopy…
I jeszcze zrobić wielkie pranie
Czy zapomniałaś Zosiu o tym…?

A kiedy kruszyn małą chwilę
Odnajdę w mym notesie zdarzeń…
Proszę rozczulić się na chwilę
Zapisy tworzyć w mapie marzeń….!!!
(AD.)

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz