Kiedy kamień…

Wyspowiadał się polny kamień
Prosząc świat o wybaczenie…
Za czwartkową duszy swej zamieć
I kolejne z własnych, pragnienie…!

Oddał wszystko, co było mu dane
Każdy dźwięk, co nań chwilę spoczywał…
Każdą troskę, co lgnęła do niego
Choćby była najbardziej zjadliwa…

Za radości przeprosił dwa razy…
Licząc więcej nie znalazł u siebie
I za niebo, co wiecznie kapało
I za innych, w tym również za ciebie…

Chciał obrócić się jednak nie zdołał
Perspektywa nie była mu dana…
Ani rąk, ani nóg wszak nie dostał
W tej życiowej ruletce od Pana…

Tylko czasem gdy w nieba odmęcie
Pan Bóg pranie zbyt mokre rozwiesza…
Wtedy może zupełnie bezkarnie…
Nawet kamień się wierszem pocieszać….

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz