Olu…

Olu…
Miałaś na mnie zaczekać
A tak, szklanka rozlanego mleka,
Kapie jak łzy na policzkach…
Słono w każdej uliczce, deszczowo, tęskno i mokro…
I moje słowa też mokną, bo chciałam je Tobie powiedzieć,
Że spotkamy się przy obiedzie,
Że zrobię śledzie w śmietanie…
A na deser dostaniesz książkę pełną słów moich…
A teraz…?
Teraz tak bardzo boli…
Oddechu złapać nie umiem, wiem że Ty to zrozumiesz…
Jak wszystko, co do tej pory kreśliłam na kartkach mych białych…
Powiedz, los jest dziś mniej doskonały…??
Obiecał nam obu Kołobrzeg, i sztorm i fale po brzegi,
Tylko zapomniał zaznaczyć kiedy to będzie?
No Kiedy..?
Pisała dziś do mnie Twa Siostra,
Że białym szlakiem autostrad, podróżujesz już sama…
Chcę abyś wciąż pamiętała,
Że wielkim honorem dla serca, było nasze spotkanie…
Tylko los innowierca, oddał w Twoje władanie, błękity, chmury i tęczę….
Pewnie chciał dużo więcej, lecz nie starczyło mu czasu…
Aby nie robić hałasu, aby płaczu nie spotkać…
Wtedy gdy z ziemi zabierał nam Ciebie, Do Twego mieszkania tam w niebie…
Zerknij czasem jak trzeba, czy my tu na tej ziemi tworzymy dni, czasem lata…
Przy których Twa dusza skrzydlata przysiądzie czasem na brzeżku..
Byś nie czuła już przeszkód,
Byś tam w niebie wysoko, mogła wciąż szeptać obłokom,
Że warto było naprawdę…!!
Warto!!
Eviva I’arte!!!!!

Dla Ciebie Olu, Aleksandro Kubiak
Danuta Orch 💔💔💔

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz