Zabłądziliśmy Mateńko…

Podtytuł: A Ty nas Leśna Panno poprowadź…

Zabłądziliśmy Mateńko…
Czyjeś serce znów pękło…
Ktoś się łzami wciąż krztusi…
Krzyczą,  że tak żyć się musi…!!!

Stajemy dziś tutaj przed Tobą
Wszyscy…, tak mi się zdaje…
Młodzi, starzy, radośni…
I Ci, co na dróg swych rozstajach…
Drogi odnaleźć nie mogą…
Bo to, co w słońcu tak błyszczy
To łzy, które nie mogą pokonać tej nienawiści…

Nie mogą trafić do domu…
A dom..? Cóż on dzisiaj znaczy…???
Nikt nie czeka na progu
Każdy inaczej tłumaczy…

Że czasu nie miał, nie zdarzył…
Że pociąg dawno odjechał,
A człowiek na czwartym peronie
Nie mógł poczekać, uciekał.

Inny miał kolor skóry,
Choć lat dwadzieścia tu mieszkał,
Nie wystarczyło, że dobry,                                     Że krew wczoraj oddał dla Leszka.


Choć obcy to człowiek dla niego
A On  modli się nie po naszemu
To jego własny krwiobieg
Pozwolił żyć temu drugiemu…


Nie pytał się po co…? Dlaczego?
I do kogo on  mówi: mój Panie….   .                    Ot, tak wiedział że trzeba,                                        Że nic już nie pozostaje..

A Basia…?


Basia boi się bardzo
Gdy dziadzio kląć znów zaczyna…
I pięści tak bardzo zaciska
Gdy flaga tęczowa porywa…

A później…!!??


A później bajki i baśnie
Czyta o starych drzewach…
I znad kartki papieru
Spoglądając na wnuki…
Mówi, że  Polska Matką Polaków
Obcy jest zły, brudny, głupi…

Zdaje się  ludziom dzisiaj,
Że mają prawo opluwać
I kazać bić i zabijać…
Matuś- Ty nad nami czuwaj…!!!

Przypomnij ludziom, poproszę
Gdyś Ty domu szukała…
Nie mogłaś znaleźć schronienia…
Mateńko nasza kochana….                                         

Pomóż nam znaki odczytać,                                     Pokaż,co znaczą pacierze,                                         Że wiara – dobro oznacza,                                        A ja w TWOJE dobro wciąż wierzę!!!!

Pielgrzymka do Matki Boskiej Leśnej 31.05.2025r.

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz