Wszystko…

A w Twoich oczach ocean, i bezmiar, i aksamitność…
Gdzieś w niewypowiedzianym rodzi się nasze wszystko…
A w Twoich oczach tęsknota, zmęczenie i mgieł zawodzenie…
To wszystko w nich się ozywa, żyjąc wiecznym pragnieniem…

Pomiędzy początkiem, a końcem w oprawie strudzonej drogą…
Jest czas na marzeń spełnienie, gdy dalej iść już nie mogą…
Pod wielkim dębem tajemnic, pośród skrywanych drobin,
Kiełkuje szczeście codzienne, które zasila krwiobieg…

Nieśmiało unosisz głowę, aby niebo szczęśliwie, zapomniało odebrać wszystko, co wciąż tak prawdziwe…
I jak przemytnik, bukmacher stawiasz losu minuty
I przekupujesz sekundy, by poczuć się wciąż mniej zepsutym….

I tylko zegar prześmiewca, przygląda się z niedowierzaniem…
Szepcząc swoje tik tak i to co jeszcze dostaniesz…
Ironiczne wskazówki znaczą to, co na zawsze…
tobie i innym zadane w losu prześmiewczej tułaczce…
Jeszcze pomiędzy gesty chciałbyś swoje – gdzieś- wcisnąć…
Zegar tik tak powtarza, tak bez najmniejszego namysłu…
I tylko echo co żalu unieść zwyczajnie nie może, czulej nuci – że wszystko – więcej dać już nie może…

Już wszystko…
Już wszystko…
Ciiiiii

Autor zdjęcia Agata Przybyła 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz