Na słono nie kwitną stokrotki…

Opowiedz mi o miłości, choć czym właściwie jest miłość…?
Chwilą, co rodzi wciąż nowe, pamięcią tego, co było…?
Na pustej stronicy książki, śladem nie zapisanym,
I odpowiedzią zaspaną: jesteś, jesteś mój ukochany…

Wiśniowo – majowym sadem, obleczonym w sukienki…
Dostatkiem w mym niedostatku, najczulszym dotykiem ręki…
Myślą niedokończoną, albo czułymi słowy,
I tym zielonym czekaniem, tabletką od bólu głowy….

Odpowiedz mi bez słów dzisiaj proszę, patrząc tylko w me oczy…
Że czas, że wiatr, że codzienność,
na słono jej nigdy nie zmoczy…
A jeśli czasem się zdarzy, dzień chmurniejszy od dzisiaj,
Wyszeptaj twe czułe słowa, by nikt ich więcej nie słyszał…
Przyszyj ostatni guzik, w palcie mej codzienności, Dorzucić nutę tkliwości, o wiecznym zapachu czułości…
A potem jakby zwyczajnie, nie wypuszczając mej dłoni,
Obejmij to rozedrgane, niech czuje, że będziesz je chronił…

Klucz w zamku pozostaw, na zawsze i dni wciąż bardziej mgliste,
Wyzbieraj wszystkie stokrotki i zapisz nimi swe listy,
Niech świt wspomina radości i marzeń czułe westchnienia…
Opowiedz mi o miłości…
Choć nie…
Ty żyj…!!!
Żyj i nic już nie zmieniaj…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz