W dziurawym jak ser szwajcarski, albo durszlak babciny, Zbiorze przekonań własnych, jednej zziębniętej dziewczyny… Odkrywam ciągle na nowo, stając na środku ulicy, Że sen, co ziścić się pragnął, przywarł do wielkiej goryczy. I choć przystanek ratownik, stworzył dla dobra wszelkiego, Zakaz postoju Tyś wstawił, nie wiedząc po co , dlaczego…?
Ja nie potrafię inaczej, ani lepiej ni gorzej Oczy ku niebu wciąż wznoszę, licząc, że Ty- dopomożesz… A Ty w sprawach ważniejszych, zatopiony po szyję, Sklejasz skrzydła ćmom białym, tworzysz ułudy chwile.. Kim trzeba być, byś chciał dostrzec…? A kim byś siły odebrał? Gra to druga i trzecia, serca, co z bólem się jedna…
Można tak bez pamięci, wyrywać, deptać , forsować… I śmiać się, i w kółko się kręcić, i za rany dziękować…? A potem jakby naiwnie, patrzeć jak las staje w ogniu, i dom, i sen, i to święte – podpalone pochodnią…. I znaczek dwa razy oblizać, zaklejając kopertę, I ponazywać szarości, ubogim w sny atramentem…
O sobie…
O sobie najtrudniej powiedzieć…
Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student.
Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym!
Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu…
Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby…
Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam...
Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia.
Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga…
Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy…
Ps.
To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym...
Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny.
Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...
Zobacz więcej wpisów