Nie płacz proszę już więcej, Od łez schnie dusza i serce… I jeszcze tkliwe źrenice, Tonąc- przestają słyszeć…
Nie płacz…,
Nie mogło stać się inaczej, Los chciał jeszcze wybaczyć… Tłumacząc sny w telegramie… A Ty, wciąż tak po swojemu Omijasz list, listonosza… Wrzucając do wielkiego kosza, Półprawdy i inne złudzenia W wielu życiowych odcieniach…
Czas…,
A czas wieczny nie bywa… Biegnie, i skacze, i pląsa… I od niechcenia się dąsa, A czasem dla równowagi Znad stronic wielkiej gazety Chciałby przez chwilę pomarzyć… O tym, co zdarzyć się może… I o tym, co w lepszym humorze… Będzie cię trzymać za rękę, Jak w dziecięcej piosence O fartuszku i Zosi, Która w dziurawych kieszeniach Sny ludzkie odmienia Bawiąc się szkiełkiem czerwonym…
Nie płacz…
Tuż obok twej filiżanki, Na spodek w odcieniu zieleni, Spadła kropla cierpienia, Którą wiatr przez przypadki W kalendarzach odmienia, Zanim słońce się zbudzi, Nim na polnych ścieżynach Obeschną rosy korale… Nim wystygną żale… Nim Chopin w wierzbach nad Wisłą Pozwoli na twoje wszystko…
O sobie…
O sobie najtrudniej powiedzieć…
Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student.
Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym!
Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu…
Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby…
Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam...
Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia.
Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga…
Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy…
Ps.
To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym...
Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny.
Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...
Zobacz więcej wpisów