Anioł Skrzydlaty…

Czasem wiatr niesie nuty goryczy
Przysiadając na szarym fotelu,
Już nie umiem deszczu tłumaczyć
Nawet żalu w drugim wcieleniu…

Odpisuję na wczoraj i jutro
I na listy twe nienapisane,
Choć parasol przecieka zabawnie
Szkli się serce o czwartej nad ranem…

Kilka kruchych ciastek w kartonie
Posypanych troską jak cukrem,
Będą czekać na dni bardziej ciepłe
Przed zaczekań i pragnień twych lustrem…

Tylko nie wypuszczaj mnie z ramion
Chcę twe dłonie na zawsze spamiętać,
Dziś zaspałam, bo śniłam tak cudnie,
Czy sny można zagnieździć w pudełkach…?

Policzyłam na łące przed domem
Płatki westchnień z obu kwartałów…
Mówisz, że taki dzieciak wciąż ze mnie…
I choć dajesz, to ciągle mi mało…

A ja więcej upycham w kieszenie
Dosypując i ognia, i deszczu…
Na gałęzi usiadł Anioł Skrzydlaty…?
Chyba dość ma i raju, i tęsknot…
(AD )

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz