W morzu zaczekań…

Nie czekaj, nie proś, nie mów więcej,
Niech w życiu będzie jak w piosence,
Jak w bajkach, co się kończąc śmieją
Na złość smutniejszym czarodziejom…

Tam gdzie sny gwiazdy z drzew zrywają…
By maj z obrazów został dłużej,
Gdzie za przyjaciół ciebie mają,
W wazonach herbaciane róże…

Gdzie morze, oceanem tęsknot
W czekoladowym zaczekaniu,
I to, co zawsze było pierwsze
Oddaje innym, gdy nie mają…

Gdzie z alfabetu na krużganku
Słowo, co czując – opowiada,
O tych ramionach, najwierniejszych
I o tkliwości gospodarza…

Nie czekaj, nie proś, nie mów więcej,
Niech w życiu będzie jak w piosence,
Jak w bajkach, co się kończąc śmieją
Na złość smutniejszym czarodziejom…

Pamiętaj nie ma takiej drogi
Która przesłoni słońcu niebo,
Takiego pędu rączych koni
Które przeżyją w stadzie tęsknot…

I takich drzwi i progów takich
Które zapomną swych przyjaciół,
I słów, co niemo wciąż tłumaczą
Sercu twe idiomowe znaki …

I nie ma ognia, iskry takiej
Która pokłoni się przed chłodem,
Która pogubi smak żywicy,
Która się sama skuje lodem …

I nie ma takich oczu w życiu
W których nie znajdziesz kalendarzy,
I słów nie zbraknie, ni malarzy
Gdy tylko serce zechce marzyć…

Nie czekaj, nie proś, nie mów więcej,
Niech w życiu będzie jak w piosence,
Jak w bajkach, co się kończąc śmieją
Na złość smutniejszym czarodziejom…
(AD.)

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz