Zapomniałeś…

Ustawiłeś mnie w długim szeregu
Wszytko pierwsze, ja byłam ostatnia…
I choć zawsze gotowa do biegu
Dusza ma, ani bliska, ni bratnia…

Ustawiłeś mnie w długim szeregu
Tuż za szafą po twojej babci,
Wciąż się boję zimna i śniegu
Czy w ciemnościach jakiś kwiat pięknie zakwitł…???

Ustawiłeś mnie w długim szeregu
A ja miałam sukienkę od Prady…,
Posyłałeś piechotą gołębie
Komuś – ktoś nucił wciąż dla zabawy…

Ustawiłeś mnie w długim szeregu
Za zakrętem gdzie nic już nie widać…
Czasem wpadłeś w tym twoim pomiędzy…
Aby sprawdzić czy wciąż jestem żywa…

Ustawiłeś mnie w długim szeregu
Zapomniałeś, że boli okropnie…
Jak to jest gdy się biegnie do kogoś…?
Wiem, jak czeka się w deszczu pod oknem…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz