Kołysanka dla zawiedzionych dzieci…

Poszukałam w twych oczach zmartwionych
Tego wczoraj, co wciąż się ozywa,
I wybrałam bajkę dla Ciebie
Taką, co się wydaje prawdziwa…

I zapomnieć twych oczu nie mogę
Ani drżących palców twych dłoni…
Twego serca, co wciąż się wyrywa
I odgłosów pędzących koni…

Tyle w Tobie szarych trosk, wielkich
Przygniatanych tymi mniejszymi…
Ułożyłam na białej pościeli
Sny, co mają się w Tobie zielenić!

Zamieniłam słowa, co czują…
Na te wiecznie skąpane zabawą,
O zapachu miłości rodziców,
Bo to przecież nie łaska, a prawo…!

Z listy długiej jak rzeka twych pragnień
Wyłowiłam czekanie na progu,
Wyrzuciłam stada obietnic
Tych od dawna obrzydły Bogu …

Zapytałam bezgłośnie jak lubisz
Czy to wszystko, czy chciałbyś coś więcej…??
A ty tylko oczy przymknąłeś…
Łza zmoczyła poduszkę i  serce…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz