Uprzedzić zapomniałeś…

Prawie już nie pamiętam
A przecież to było wczoraj…
Słowa Twoje ostatnie
Te z poprzedniego wieczora…

Czy powiedziałam ja, Tobie
Kim jesteś dla mnie od wieków…?
Ty, najbliższy, z najbliższych
Mężu, Przyjacielu, Człowieku …

Zupełnie bez uprzedzenia…
A może z życia hałasem…?
Odszedłeś nim słońce na powrót
Zrodziło życia zapasy…

Nim dzieci nasze o świcie
Zaczęły swe kalendarze
Malować kolejnym zdarzeniem
Z palety życiowych marzeń…

A ryby? Co teraz z nimi…
Kto będzie z nimi rozmawiał?
Przecież z nikim tak bardzo
Nie nauczyły się gadać…

A ja…Co teraz ze mną…?
Jakich słów mam używać…
Nie nauczyłam się jeszcze
Być tak po ludzku szczęśliwa …!!!

Tylko wiatr tam wysoko
W gałęziach mieszkań sosnowych
Powtarza, że jesteś , wciąż jesteś
I żyć tam będziesz na nowo…!!!

I jakbym słyszała z daleka
I głos Twój, i śmiech naszych dzieci …
I jesteś, i będziesz na zawsze…
Najbliższy i taki daleki…
(AD.)

Pamięci Tomasza Brachta…

Z wyrazami szacunku, ze łzami…

Smolnica, 01.10.2025r.

Zdjęcie zaczerpnięte z Sieci 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz