Kiedy Jesteś…

Kiedy jesteś jest cieplej…
I kwitną suche gałęzie,
Z pytań o jutro odchodzą
Słowa, że jakoś to będzie…
Wiara o świcie ze słońcem
Znaczą swe kalendarze,
I nie pozwala zapomnieć
Malunku dobra na twarzy …

Kiedy jesteś jest cieplej…
Nici ramion stroskanych
Chronią najgłębsze i drżące,
Te wciąż sączące się rany…
Dni pytane o przyszłość
Kolory tęczy wciąż snują,
Wiara wiarę oznacza…
A miłość…?
A miłość – wciąż znaczy miłość…!!!

Kiedy jesteś jest cieplej…
Lubię to tłumaczenie…,
Że muszę jeszcze poczekać
I świata całego nie zmienię…
Choć po swojemu od dawna
Pruje, ceruje, dokładam…
I mimo deszczu za oknem
Wciąż szpilki na stopy zakładam…

A kiedy deszcz mimo wszystko…
Wodzę na pokuszenie…
Tańczę z Tobą i deszczem
I tego już nigdy nie zmienię…
Walc króluje w mym sercu
A kiedy oczy przymykam
Czuje Twoje melodie
Serdecznego Muzyka…

Kiedy jesteś…
Wciąż jesteś…
Nie odchodź nigdy daleko…
Czucie wciąż waży więcej…
Niż szare, pobladłe echo…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz