Ilu nas pozostanie, a może cały świat zniknie ..??? W gąszczu trywialnych potrzeb, w osłej od tęsknot malignie… Ilu będzie pamiętać o urodzinach Jakuba…, A ilu zapyta gdy spadnie z ostatnich przysiąg, ta druga…
Lustra pociemniały przebiegle, Odbić w nich dawno brak… Jedno powtarza się stale Jedno żałosne: no jak???
Słowa w tym żmijowisku, Taplają się w bezkresie toni… Żarliwość podłej odsłony Pędzi w sto rączych koni…
Bez granic, bez dna, i bez końca…. Lepią się, odrastają… Obrzydliwości miesiąca Tak głupie, tak dobrze się mają…
W oczach palące pochodnie Odbierają, co ludzkie Zupełnie nie ważne czy tutaj Czy raczej gdzieś pod Kłobudzkiem…
Nastały piekielne święta… Dla małych, parszywych plam… Słowa jadem oblekłe… Znów tu, tu…a może nawet i tam…
Wydmuszkowe kukiełki do cna z duszy wyzute, Co wciąż w niedzielę w kościele… Pragnące wielkich poruszeń… Upadłe po stokroć, po tysiąc i ten najważniejszy raz…
O sobie…
O sobie najtrudniej powiedzieć…
Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student.
Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym!
Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu…
Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby…
Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam...
Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia.
Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga…
Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy…
Ps.
To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym...
Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny.
Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...
Zobacz więcej wpisów