Łzy…

Łzy…
Ile ważą łzy Boże…????
Łzy kobiety i żony…
A ile dzieci i wnuków….???
Tych łez wciąż Takiś spragniony….?

To nie ten czas, nie to miejsce…
To nasz Komandor wszechmocny!!!
Dla niego wachta na morzu
I każdy dyżur – ten nocny….!!!

Nie odbieraj nam Boże
W pół serca, w pół drogi na ziemi…
Człowieka, który radości
Rozdawał w ludzkiej przestrzeni…!!

On żył tak pięknie dla wielu
Dla niego, dla nas- ta droga…
Policzyłeś już wszystko…???
Miłością wielkiego Boga…???

Po ludzku to powiem dziś Tobie:
Tak się zabierać nie godzi…!!!!
Łzy ziemię zaleją..
Tyś sprawcą wielkiej powodzi …!!!!

Jakich słów użyć trzeba…?
O czym napisać mam dzisiaj…?
Czyżby sztorm w Twoim niebie
Włodziu miał fale powstrzymać…??

Powtórzę wierna swym myślom
Tak się nie godzi mój Boże…!!!;
Mąż, Ojciec i Dziadek…
Przyjaciel i wielki dobrodziej..!!!

Słyszysz…. wdziera się morze
Na ląd po Komandora… !!!
To nie ten czas, nie to miejsce
To jeszcze nie była pora …!!!!
(AD )

Dla Was Kasiu, Kasia Jerz-Manowska
Ale przede wszystkim dla Włodzia…
To On stawał się posiadaczem słów moich…
Niech i teraz prowadzą go na wieczną wachtę…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz