Siwa kolęda…

Przysiadła kolęda na progu
Zmęczona, starsza i siwa…
Ta która szuka sposobu
Gdy sił coraz więcej ubywa…

Przysiadła kolęda ta cicha
Skromna o zmroku płacząca,
Tej której nikt już nie wzywa
Nawet w zimowych miesiącach…

Przysiadła kolęda zaczekań
Drżących ramion i dłoni,
Tego, co od zatęsknienia
Nawet i Bóg nie ochronił….

Przysiadła kolęda słów pierwszych
Zatartych obrazów przy stole….
Tej pastorałki dziecięcej
Tej która czeka na kolej…

Przysiadła wielce strwożona
Nie mogąc się oczu doliczyć…
Ta której nikt nie pokona
Nawet smakami goryczy….

Kolęda, bliskości i echa…
Ta, która wciąż przypomina
Że Wandzia będzie już zdrowa
Ta nasza dzielna dziewczyna ..!

Ta która szeptem powtarza
Imiona tych, co odeszli…
Tych, co tutaj wciąż z nami
W pieśni i opowieści…

Bądź moja śnieżna kolędo
Pamiętaj każde ich tchnienie…
Daj nam siłę by przetrwać
Kolejne to narodzenie….

Maluj promienie słońca
Dla Tych pobladłych w cierpieniu
Przyśli dwie gwiazdy z nieba
Niech się pokłonią marzeniom…

Przytul do swego serca
Każde serce spragnione…
Zacznij na nowo opowieść
Niech spełni się to,  co wyśnione…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz