Ile to już lat…

Podtytuł: Dla Mamy

Ile to już lat, Mamo…
Otwierasz drzwi swego serca…
Troski upinasz we włosach
Gdy nikt nań właśnie nie zerka…

Ile to lat, twoich Mamo…
Wypowiadasz bezgłośnie…
Tamto znów zapomniane…
Ochrypłe po długiej wiośnie…

Ile to lat, ludzkich wspomnień
O tym, co echem się rodzi
Z szeptów wielkiej miłości
W lawinach uczuć powodzi…

Ile to Mamo lat ziemskich
Nadziei twych kalendarzy…
Że słońce o świcie zachwyci
W kalejdoskopie wydarzeń…

Ile to lat kołysanek…
Czy można to dodać, podzielić…?
Czuję jak świat niedowierza
Tamtej radosnej niedzieli….

Jakby przyspieszał i zwalniał
Nie licząc się z naszym zdaniem
A ja wciąż uczę się Twego
Tak serdecznego na pamięć…

Czasem słowa nie mieszczą
Wspomnień, oczu i dłoni…
Radości tej nieskrywanej
Pędzącej jak stada koni…

Mówiłam ci dzisiaj Mateńko
Jakaś ważna w mym życiu…???
Latami zbierałam bukiety
Dźwięków, chwil z twego życia…

Melodię te bez pamięci
Składane z dni i tygodni…
Jesteś, jak dobrze że jesteś…
To Ty wciąż palisz pochodnię…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz