Za mało…

Czasem po prostu, zwyczajnie
Gwiazdy na ziemię spadają…
Rosną z nich dobrzy ludzie….
Dobrem świat otulają….

Gromadzą przy sobie, tak blisko
Czułe dłonie i serce
Zbierają kurz z kalendarzy
Nie chcąc w podzięce nic więcej…

Szwendają się po ulicach
W czas deszczu i wielkiej spiekoty
Szepcząc, że będą przy Tobie
Choć ty zapomniałeś już o tym…

Spędzają z tobą niedzielę
I urodziny trzydzieste
I nim się zdołasz obejrzeć
Pragniesz ich dużo więcej…

A potem, bo do dobrego
Przywykniesz jak do oddechu
Są z tobą we dnie i w nocy
Prowadzą tak bez pośpiechu…

Zadzwonią z ogromną troską
A czasem też z pretensjami
Że nie odzywasz się długo
A przecież tu wielkie tsunami…

A ty unosząc powieki
Przytulisz wasze wspomnienia…
Maryniu pozostań jak jesteś
Niech świat miast Ciebie się zmienia…

Wolę pozostać po tamtej
Po tamtej stronie jeziora…
Ty wyruszyłaś już w drogę….
I nam przyjdzie ta pora…

I nam….
I nam…

W dowód wdzięczności dla Maryni, Mari Łopian🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz