W pamiętniku…

Znalazłam na strychu w szufladzie
Pamiętnik cudzej tkliwości
Gdzie echo wciąż z życiem się wadzi
Na przekór wielkiej miłości…

Pożółkłe stronice z zakładką
A na niej dwie fotografie
Pobladły z wielkiej tęsknoty
A może z mieszkania w tej szafie…

Kilka lat opisanych
Dni noszą tamte imiona
I ona, co cudem się jawi
I on, co go złe nie pokona…

Kilka zaproszeń wklejonych
Na ślub i urodziny
Dwa pocałunki na stronie…
Koral ust tej dziewczyny…

I opisana tęsknota
Noce łzami tulone
I listy w czułości maczane
I ramion spragnione skronie…

Planowane spotkania
Opisywane radości…
Kolejne kwitnienia sadu
I przyjmowanie gości…

I wierność w każdym uczynku
I gesty troski o siebie…
I to, co nie zapisane
O czym trudno powiedzieć…

Kilka wspomnianych melodii
Na płytach gramofonowych
I tylko czy to się zdarzyło…?
Czy komuś to przyszło do głowy…??

Czy zdarzyć się mogło…?

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz