A można było inaczej…?

Znów kogoś zbrakło o świcie
Droga ta w jedną stronę…
Już nie zapytam dlaczego…???
I czy to wszystko skończone…???

Przechodziłaś we wtorek
Drugą stroną chodnika,
Spieszyłaś się, nawet biegłaś
Twój obraz blednie, zanika ..

Miałam zapytać o zdrowie
Powiedzieć, że zima tak biała
Że jesteś jeszcze piękniejsza
I wciąż tak doskonała…

Przywodzić tamte wspomnienia
Z czasów gdy sny tuż przed świtem
Brały marzenia w ramiona
Karmiąc je wiecznym zachwytem…

Nie powiedziałam, choć mogłam
I ty się nie zatrzymałaś
Dziś dzień ogłuchł od płaczu
I chwila mniej doskonała…

Mówią że czas jak dobrodziej
Pozwala sercu odpocząć
Nie zatrzymałam cię wtedy…
Dziś duszy pozwalam moknąć…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz