Podróż zwana życiem…

W daleką podróż Cię zabiorę…
Pomiędzy westchnień ludzkich szczyty
Na ukwiecone marzeń pole
W zenitach dobra, po zenity….

I będę się przyglądać milcząc
Nim przy ostatnim gór wzniesieniu
Spojrzysz odważnie słońcu w oczy
Wyszepczesz to o własnym chceniu…

I podotykasz melancholii
Tu o zapachu słodkich wiśni…
Echo do snu przywiedzie nuty
Nim to najlepsze dziś się ziści…

W kieszeniach poupychasz radość
Ona daruję Ci żetony
Na każdy z dni, co mgłą zasnuty
Na każdy z tych onieśmielonych…

I będzie dziwić się codzienność,
Że deszcz nie pada tam u Ciebie,
Że to przyjemność być tuż obok
Gdy jesteś w swoim ósmym niebie…

Aby nie tęsknić list napiszesz
Poopowiadasz własnej duszy…
O tej radości z końca świata…
O stadach wiecznych swych poruszeń….

I będziesz tworzyć kalendarze
Co w swych minutach gwiazdy skradły,
Poczekaj z drobinami wzruszeń
One na nowo czują zachwyt…

One czują…

Z dedykacją dla Pięknego Człowieka –  p. Ewy Ogrodzińskiej

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz