Czy obiecałam…

Czy obiecałam tobie słońce…?
I czy tak można, proszę Pana…??
List piszę piórem o północy
Znów będę strasznie niewyspana…

Czy obiecałam krople rosy
Na trawie koncert, świerszczy granie…
I zanim zbudzi się słoneczność
Chciałam zaprosić na śniadanie….

Czy obiecałam wiatr, co szepcze
I uwertury ciut po wschodzie…
Drobiny dżemu na policzku
Z czerwonym znaczkiem na twej brodzie…?

A deszcz, czy o nim była mowa…???
Czy zanuciłam prawie szepcząc
Że kiedy będzie zła pogoda
Ty nie pozwolisz myślą zwiędnąć…

Czy obiecałam niecodzienność…?
W mej codzienności obok siebie…
Czy już mówiłam, prawie blednąc,
Że ja tak bardzo kocham Ciebie…?

Znów pewna pani mnie zapyta
I pan, co spać nie może w nocy…
Czy myśli pani że jest jedna,
Która tak życiu patrzy w oczy…??

A ja odpowiem dość figlarnie
Uniosę oczu swych pragnienia…
Czy obiecałam być jak jestem…?
I już przenigdy się nie zmieniać….?

Wśród kalendarzy niespełnionych
Spełnienia dopisuję sama….
Słowa – je kocham ponad wszystko….
Nimi upijam się od rana…

I tylko jeszcze przyobiecaj
Że będziesz nim otworzę oczy…
Gdyby się można znaleźć w niebie
Gdyby tak poczuć czuły dotyk…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz