Do zobaczenia…

Matulu, Mamuś Kochana
Dziś ja kołysankę Ci śpiewam,
O tym co Tobie najdroższe
A ze mną wtórują drzewa …

W gałeziach jak w Twoich ramionach
Miejsce na długie rozmowy…
Czas nie był łaskawy…
A świat dziś mniej kolorowy…

Spakuję własną tęsknotę
A może na papier przeleję…?
List do Ciebie napiszę
Odczytasz, mam taką nadzieję…

Tam w niebie niebieski listonosz
Dostarczy priorytet od dziecka…
Któremu żal kapie z oczu…
W literach zaś wielka ucieczka…

Jesteś mi Mamuś największym
Najczulszym mym Przyjacielem
Słowa , cóż one dzisiaj….
Bez Ciebie znaczą niewiele…!

W każdym poszumie trawy,
I w rozedrganiu motyla….
Będziesz mi moja Mateńko…
Będziesz na zawsze ma Miła…

Pamięci Pani Bożenki Kaczor

Zdjęcie z zasobów Córki

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz