Po swojemu na pół…

Okradło mnie życie z zachwytów
Złodziejsko skromnie, po cichu
I z pana co w płaszczu, dba o dobry nastrój
I z ciebie, co żyjesz jak król…

Została podłoga i stół
I ściany i bólu ten ból,
Co dbał o swą przyszłość i był wciąż tak blisko…
Choć czasem to swoje tam knuł…

A ja po swojemu na pół, i modły zanoszę i mam choć nie znoszę
Choć przecież nie osioł a wół..
I wciąż po swojemu na pół….

I czytam w gazecie, że życie się plecie
Choć klauna starawy to strój,
I ty w autokarze na drodze do marzeń
The Show Mast Go On , byle twój…!!!

Na liście zbyt małych, oznaczam dzień cały
I czytam słów twoich dna…
Zaczepki dla głasków, pokłady oklasków
I ile dla ciebie to ja…????

Do rana wybaczę, choć można inaczej…
Powodów tysiące mam,
Ograna sobota i już po kłopotach
I zawsze ty, tylko ty…. później ja…!

Okradło mnie życie z zachwytów
Złodziejsko skromnie, po cichu
I z pana co w płaszczu, dba o dobry nastrój
I z ciebie, co żyjesz jak król…

Na targu w Przemyślu, ukradli twą przyszłość
Warkocze snów moich dwa,
Czasami od środka mam to, co chcę spotkać
Tak wiem kochasz  ty, później ja…

Na listach wydarzeń ze stada mych marzeń, dostaję spuścizny klucz
I losu zagięcia i moje zaklęcia
I serce, co czuje do dna…

Okradło mnie życie z zachwytów
Złodziejsko skromnie, po cichu
I z pana co w płaszczu, dba o dobry nastrój
I z ciebie, choć co znaczę ja…???

Autor zdjęcia Marzena Żak 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz