Mamo…

Nauczyłaś mnie Mamo, korali…
I sukienek bzem tak pachnących…
I choć dzień kolorami wciąż mami…
Twój okazał się dziś bardziej śpiącym….

Twoje słowa jak wersy piosenki
Której dziecko uczy się pierwsze…
Tylko dziś zupełnie już nie wiem
Czy to słowa Twoje, czy wiersze…?

Stół nakryty tak po Twojemu
I ten obrus z płatków różanych…
Tylko zaproś Matulu do stołu,
Tylko powiedz żart tak czekany…

Opowiadaj o tym, co było…
O bankietach, rautach i walcach,
O tym, że tylko czasami
Tato deptał Tobie po palcach…

Usiądź bliżej na jednym z obłoków…
Abyś mogła nas zawsze doglądać…
Sprawdzaj wnuki czy jest wciąż im dane…
Po Twojemu czasem zarządzać…

Kiedy bardziej odsłonisz obłoki
Będziesz mogła prawnukom zanucić…
Osłoń je przed wiatrem i deszczem,
Jeszcze zdążą się w życiu zasmucić…

I nie odchodź nazbyt daleko
Bądź gdy myśli wspomną o Tobie…
Przecież wczoraj na rękach mnie niosłaś…
Dziś maluchom o Tobie opowiem….
(AD )

Z dedykacją dla Beata Szczepanska
ale również dla dzieci i wnuków…
W hołdzie dla Mamy – Beatki – Pani Eugenii

Zdjęcie z zasobów Rodziny 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz