Awangarda ma…

Poszerzałam mą perspektywę o dwa kieliszki szampana ..
A pan tak dziwnie spogląda, nie, nie jestem na boga pijana…
Może tylko troszeczkę inaczej, ułożyłam korale na szyi,
To jest taka ma awangarda, którą tamci dawno stracili…

Inną drogę wybrałam na podróż, tę na skróty, co gdzieś tutaj były…
Tylko złą trafiłam pogodę, albo nie przyjrzałam się chwili…
Tamta pani w oknie na piętrze, bieduleńka chyba tragiczna,
Z takim wielkim smutkiem pod ręką, odgrywała postać komiczną…

Nie pamiętam czy druga przecznica, od niedawna dziwnie skręcała w prawo…?
Czy ma droga nazbyt liryczna, miała stać się piekielną zabawą…?
Skąd u licha poważny patrol, pytał nagle dokąd podążam,
Jakby chciał ponaglić sprawę, mych zaczekań z ulicy doznań…

I te szpilki chyba w granacie, na złość chwili zaczęły uwierać,
Może zdejmę nim na powrót stracę,
Pion, co jakby dziś bardziej doskwiera…
Czy ja spieszyć się zamierzam?
Może spocznę na ławce upartej, która od niechcenia flirtuje, tworząc własne figle i harce…

Wciąż nurtuje mnie jedno pytanie?
Które zadać sobie powinnam, które dwa kieliszki szampana- tworzą nagle clue mego sedna…?
I czy pani ta z pierwszego piętra, co wygiętą minę posiadła,
Pomyliła się, bo była zajęta, czy to ja miałam skręcić na światłach…???

Zdjęcie zaczerpnięte z Sieci 🌿

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz