Przyjdzie czas…

Przyjdzie dzień, że Cię wreszcie zostawię,
Taki czas z wtorku na środę,
Ty znów będziesz zabawnie powtarzał,
Że bez Ciebie żyć przecież nie mogę…

Wezmę w rękę czerwoną torebkę,
Może cztery pary mych szpilek,
Z dużej szafy mą ślubną sukienkę
I to futro na życiową zimę…

Nadam cztery paczki na poczcie
W dwie spakuję książki kochane,
W pozostałe upchnę marzenia,
Na pół śpiące, na pół oniemiałe…

Może zechcę ubrać coś w słowa
Jeśli znajdę serdeczny atrament,
Tamtą kartę w kieszeni schowam…
Albo może przykleję na ścianę…

Nim się słońce dowie o świcie
Na mym progu usiądę przed drogą…
Nie pamiętam ile to życie?
I czy ludzie znów zawieść mnie mogą…

Przyjdzie dzień że Cię wreszcie zostawię,
Taki czas z wtorku na środę,
Ty znów będziesz zabawnie powtarzał
Że bez Ciebie żyć przecież nie mogę…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz