Mamuś…

Trzymaj mnie mamuś za rękę…
Nie pozwól by drżały ramiona…
Pamiętasz tę naszą piosenkę
I ona z nami tu skona…

Wiatr szeptem plecie różaniec
I w myślach niezgody układa…
Oni nas matuś zabiją…
To ludzka wielka zagłada ..

Chciałabym jeszcze choć z nieba
Zobaczyć jak ludzie żyć będą…
Czy słońce będzie wciąż świecić??
Czy noc nastanie i ciemność…

I czy kiedyś po wielu latach
Ktoś wspomni naszą historię…
Jak brat zabijał brata
Trawiąc go gazem i ogniem…

Czy nienawiść przeżyje…?
Czy z dymem z komór uleci…???
A dzieci czy śmiać znów się będą…???
I jak wychowa się dzieci….???

A szacunek mateńko
Czy ktoś wyzbiera z mych śladów…
Że człowiek to serce wciąż znaczy
Nie kolor, nie język, nie naród…!!!!!!
(AD )

Po obejrzeniu Tego zdjęcia i przeczytaniu słów, niepodobna było inaczej…

Mam Córkę…
Czy nic, naprawdę nic nie nauczyła nas historia…

Czy słowa Pana Mariana Turskiego o tym, że ,,Auschwitz nie spadło z nieba…
Auschwitz tupało małymi kroczkami…”
Nie wzbudziły w nas niczego…???

Zdjęcie zaczerpnięte z Sieci 💔

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz