Głuche łzy…

Rozpłakałaś się Polsko, bezdźwięcznie…
Ktoś oderwał i dłonie i serce…
Czyjeś łzy znaczą tyle, co echo …
Gorsze to, co pod obcą jest strzechą….

Już nie pieczesz chleba o świcie,
I na progu nie czekasz o zmierzchu,
Ziarna piasku pod stopą wciąż trzeszczą
W labiryncie piętrzących się przeszkód…

Kołysanek już Polsko nie śpiewasz
Chopinowskie zamilkły gałęzie,
Tylko słowik z ostatnim oddechechem
Szepnął: Polsko, co z Tobą, co z Tobą będzie…????

Ktoś drewniane płoty podpalił
Mury tworząc jak barykady,
Tylko moje na piersiach urosło…
Tylko moje dla łez i dla zwady…!

Mały Jasio już Oli nie lubi…
Bo przeczytał na murze trzy słowa,
Że Ty Polsko – tylko już dla Polaków…
Dziadek Oli przyjechał ze Lwowa…

W autobusie piękna babcia z wnuczęciem,
Nie pozwala miejsca ustąpić, staruszce,
Chyba nawet ksiądz po kolędzie
Razem z duszą zgubił czuły swój uśmiech…

A ja stając na życia rozstajach
Z mej Smolnicy wyjeżdżać już nie chcę…
Czy Ty Polsko świat swój poznajesz…?
Czy Ty możesz spojrzeć jeszcze na ręce….???

Jakim piórem Polsko trzeba zapisać
W dekalogu aneks do treści…,
Że nie boli już śmierć i łajdactwo…
W swych granicach zdołasz wszystko pomieścić…
(AD.)

Grafika Pani Matyldy Damięckiej zaczerpnięta z Sieci

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz