Miłości miłość…

Na horyzoncie cierpkich myśli
Znalazłam słowa zapomniane
Po drugiej stronie świt się ziścił
Fortepianowe czarno białe…

I wyzbierałam ze słów twoich
Te unoszące ponad niebo
Te które nigdy nie pytają…
Po co, i kiedy, skąd, dlaczego…!??

I wyszeptałeś jakbyś jeszcze..
Zapomniał palta, kapelusza…
Czy już mówiłem – jesteś wszystkim…
Wszystkim, co za dnia świat porusza …

I wzięłam w obie swoje dłonie
To wyszeptane o poranku…
Wszystkim powiadasz, jestem wszystkim…
Poproszę milion takich ranków…

I jeszcze środy, i niedziele
Czwartkowych tęsknot limeryki
Miliony dźwięków i zachodów
I te urwane dwa guziki…

Bez niepotrzebnych drogowskazów
Pomiędzy światy zapleć chcenia…
Obiecaj czucie, i nie zmarnuj…
Tego, co sny w miłość przemienia…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz