A kiedy świat się skończy…

A kiedy śwat się skończyLudzie o sobie zapomnąZgasną wielkie marzeniaDni o świętach nie wspomną…Autorytety jak drzazgiBędą boleć, kujejącI sny  rodzić przestanąŚwity z wielką nadzieją… Pani w platynę odzianaŻalem się będzie oblekaćMałe wielkie się stanieCzas przestanie uciekać Nuty na pięcioliniach ugrzęznąW bagiennej mazi…Dobro, zniknie na zawszeZ czułością piekielnych wojaży… Słowa które o świcieWielu z ust wylewałoBędąCzytaj dalej „A kiedy świat się skończy…”

1-go sierpnia…

Na drewnianych ramionach wsparte..Szkarłaty wspomnień i serca,Kolejny sierpień dziś nastałCzas z niedowierzaniem wciąż zerka… Mam, były i one..Kluły się wielkiej miłości,Ktoś zapomniał lusterka..Kogoś proszono w gości… Ile to osiemdziesiąt..?Czy ktoś odważy się zliczyć,A głosy czy jeszcze słyszalneWyłonią się z martwej ciszy… Przechodzimy spokojnieKalendarz smętny dziś nieco,A Oni, tak bardzo kochali…A Oni… wtóruje pobladłe echo… WCzytaj dalej „1-go sierpnia…”

Odchodzenie…

Nie ma dobrych słów na odejście…I nie ma dobrego milczenia…Pomiędzy oddechem a przejściemŁzy grzęzną w swych światłocieniach…I źrenic nie ma i dłoni…Dźwięki złośliwie pobladłyA my lekarstwem dla duszyWznosimy swój toast poprawny…,Poprawność też nie istniejeDiabli niech handel z nią tworzą…Złudne nasze nadzieje..Lecz bez nich…..Bez nich….Byłoby gorzej… Poproszę dla Ciebie i siebieZapomnienia ocean…Choć jak zapomnieć najczulsze…Wracają wciążCzytaj dalej „Odchodzenie…”

Na drodze życia…

Obchodzisz dziś swe urodziny…Z domieszką rosy o świcie,Z dłońmi które ratująNie tylko zdrowie, a życie…Wyciągasz szelesty z mych marzeńLudzkie, Te konwaliowe…I nigdy nie pytasz, bo czujesz…Co w sercu, myśli i słowie…Jesteś wierna jak rzekaPrawdą częstujesz u stołuDni radościami oblekaszChoć świat wielkie chmury przygonił…Gotujesz jak nikt na tym świecieMizeria królewska u CiebieDziękuję za to, że Jesteś…Słońcem,Czytaj dalej „Na drodze życia…”

Tombakowe…

Czasem zwyczajnie nie wystarczyKochać za wszystkie dłonie świata,I w potarganych śnić warkoczachGdy to najczulsze pragnie latać… Czasem zwyczajnie już nie trzebaSercu to serce niepotrzebne,Wartości nikną blade, szare…Jakby zbiedniało to, co biedne…. Czasem się nie da ponazywaćChoć liter wcale nie brakuje,Tylko to czucie z końca świataJuż truskawkowo nie smakuje…. Czasem to czasem z zapomnieniaNa słono bijeCzytaj dalej „Tombakowe…”

Gdybym miała przepraszać…

Gdybym miała przepraszać,To chyba wyłącznie za oczyIch czucie i za to czym jeszcze Znienacka świat je zaskoczy… Może za własne bagaże,Walizki po brzegi upchnięteBy się zmieściły na zawszeTe dni, co miały być świętem… Może przeproszę za dłonieZnam je przecież na pamięć…Zwiędły od przytulaniaSłów w których rodzi się zamieć… Przeproszę jeszcze za ustaW miliony słów malowane,ZaCzytaj dalej „Gdybym miała przepraszać…”

Miłość na sprzedaż…

Zupełnie nieużywana, czasami tylko teskniąca….Poblakła po jednym słowie,W promieniach cudzego słońca…Wytrawna, choć może zbyt słona,Okruchy wciąż z winem smakują…I taka z szeptów składana….Wszak strzępy mało kosztują…Niedowidząca od wiekówW obietnice odziana…Zwiewna, świtem pachnącaPrzez wiatr wciąż kołysana…Zatopiona po usta, po oczy , po marzeń swych chcenia…I taka cudza, nie własna…Obca choć świt jej nie zmienia…W tkliwości swojejCzytaj dalej „Miłość na sprzedaż…”

I ciągle mi mało, jeszcze…

I ciągle mi jeszcze mało, zegary wciąż przekupujeSłowa układam na własność, za łzy serdecznie dziękuję…Obecność głaszcząc o świcie, gdzieś nad cudzym wciąż niebem…I moje przytulam do serca, choć ono wciąż o tym nie wie… Ludzie niezmiennie obecni, już wydeptali ścieżyny,Wciąż czuję obietnic słodkości, jak tamte wczorajsze maliny…Jakby świat się zapomniał, nie gasi słońca o zmroku…ICzytaj dalej „I ciągle mi mało, jeszcze…”

I choć raz…

Zapomniałam koloru twych oczuGdy się światłem otulasz jak szalem..I szaleństwa pluszowy dotykMinut złotych które pragniesz ocalić… Zapomniałam słów pierwszych o świcie…Kiedy sny bursztynowe się budzą, Przykleiłam do serca dwie troskiAby radość ochronić przed burzą…. Jeszcze plany ugrzęzły w kominieZ kominiarskim uśmiechem na szczęście,W deszczu dreszcz , drży wciąż w tamtej trzcinie…Aby stać się pretekstem dlaCzytaj dalej „I choć raz…”

Zanim dziś wstaniesz…

Zanim dziś wstaniesz Córeczko… Czym sobie świat zasłużył…?Czy ja, na Takie Dziecko…Wśród najżyczliwszych życzliwaI Takaś piękna Córeczko… Odmierzam chwile serdeczneZaparzam z nich swe kalendarze…Jesteś drobiną światłaSpełnieniem wszystkich mych marzeń… W Twym sercu wiele pamięciKryształy troski dla LudziLawiny wielkiej czułościI smak tysiąca podróży… Dzień uśmiechem otwieraszOżywiasz struchlałe treściZakładasz plastry na ranyGdy słowo zbyt słabe w boleści…Czytaj dalej „Zanim dziś wstaniesz…”