A ile miłość waży..?Czy można ją smakować…?Czy rośnie razem z nami…By świt mógł się częstować… A oczy czy ją widzą…?Czy czuje ją Twe serce…?A kiedy jest jej więcejCzy szczęście drży w rozterce…? A po czym poznać miłość…?Czy ona zna kolory…A miejsca czy pamięta….Czy obce jej pozory…? A jakich słów używa…?Czy wielkie są ich szczyty…Czy szeptemCzytaj dalej „Ile waży miłość…?”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Lichwiarski…
Gdy niebu słów zabrakniePożycza je z ziemi czasemA czasem zwyczajnie je kradnieNie brzydząc się ziemskim hałasem… Ida mówi że niemeTo, co nad nami błękitne…A ja dodaję, że głucheI puste, choć tak aksamitne… Czasem myślę nad formąUkładam treściwe żaleNa drogę je wyposażamW łez mych ziemskich korale… A gdyby nazwy zamienićMiast błękit i stada niebieskie…Napisać lombard dlaCzytaj dalej „Lichwiarski…”
Tato z marzeń…
A kiedy świat rozdawał cuda…To dla mnie przypadł Tato z marzeń…Los obdarował mnie po stokroćCudem co znaczy kalendarze… A kiedy świat rozdawał cuda…To ofiarował mi Twe serce…Skronie cierpliwe, współczująceCzy w życiu można pragnąć więcej…? A kiedy świat rozdawał cuda…To spojrzał w bezkres Twoich źrenicŚwit wciąż szarością naznaczonyNieśmiało zaczął się zielenić.. A kiedy świat rozdawał cuda…DałCzytaj dalej „Tato z marzeń…”
Nieodpowiednio odpowiednie…
Kiedy się wyhoduje idiotęOt, tak bezwiednie z nadania,Zupełnie na głodny żołądekI bez pierwszego śniadania…To boleć będzie, nim oczyDostrzegą pierwsze mrugnięcie,A on idiota z nadaniaW pośpiechu podepcze twe serce… Kiedy się wyhoduje idiotęNa nic mu rady i głosyOn głuchy, ślepy i cudzyChoć wielki wciąż mały i bosy…Kiedy się wyhoduje idiotęTo płacić przyjdzie nam słonoIdiota, IDIOTKA zCzytaj dalej „Nieodpowiednio odpowiednie…”
Senne sny…
Wczorajsza bajka sennie śni,Wciąż słyszę radość ze mnie w Tobie…I tylko oszukuję snyGdy stoję tu nad Twoim grobem…. Zostało krzesło, obraz, stółZa szybą milczą moje wiersze,I tylko serce gnie się w półŻe nie usłyszę Cię już więcej.. Czytałam Twego męża wieszGorzką pigułką nazwał słowa,Edytka śmiech wspomniała TwójA mąż Twój łzy w kieszeni schował… I dobraćCzytaj dalej „Senne sny…”
Wyjątki…
Robisz dla mnie wyjątki…Z nich stroisz me kalendarze,Ochrypły czas traci wątekW galerii wonności twych zdarzeń…. Słowa w spak zaplataneKołtuny z nich wyczesujesz…I wciąż żyjesz tak pięknieA czasem tak pięknie dziękujesz… Jak wariat z niemożliwościUkładasz wzory jedyne,Gdzieś na końcu świataOdwrotne źródło twe płynie…. Czas z kubkiem herbatyKoniec związuje z początkiem,Akapit stary, pożółkłyTrąca wciąż nowym wątkiem… LustraCzytaj dalej „Wyjątki…”
Gdzie jesteś dniu upragniony…
Poproszę To na zawsze…Na własność bez własnościNa niewysłowioną jasnośćI żal, co w sercu mym gości .. Zabiorę do torebkiChoć chyba brzmi okropnie…Mówię o własnej torebceA on tam żyje i moknie…Obraz za milion westchnieńChoć one jak wiatr płocheA ja tam łzy smakuję…I serce, co żyjąc wciąż moknie…Samotność w tłumie tysięcyI tysiąc marnej własnościI to co wCzytaj dalej „Gdzie jesteś dniu upragniony…”
Na pożegnanie..
I jeszcze na pożegnanie,Choć słowo to nie pasuje..Wyszepczę Tobie, Syneczku,Jak chwil bez Ciebie żałuję… Poukładałam wspomnieniaPomiędzy duszą a sercem,Nie mieszczą się w tej przestrzeni,Wciąż mają apetyt na więcej… Zegary obłudne, bezduszneWybiły godzin ostatki…I czas zapomniał o sobie,A może chwilę przegapił..??? Nie ma na świecie siły,Co miłość Matczyną pokona…Na końcu świata Cię znajdę…Ukryję we własnych ramionach…!Czytaj dalej „Na pożegnanie..”
Kruszyna serca…
Znalazłam kruszynę sercaNa zapomnianej ulicyW bursztynowych złocieniachW snach których nikt już nie zliczy… Przez przypadki odmieniamTo, co zdarzyć się miało…I to, co już się spóźniłoGdy na to pierwsze czekało… Kocham, na wiele sposobówNadziewam na marzeń ramiona,I będę próbować ocalićNim zmierzch na próżno znów skona… Odważę szczypty radościPosypię blaskiem spełnienia,Niech to, co skałą się rodziW prochCzytaj dalej „Kruszyna serca…”
Od zmierzchu do świtu…
Obiecałeś mi Synku porankiA ja Tobie kalendarze matczyne…Wczoraj dzień złośliwie nie zakwitłOdbierając to, co jedyne… Tam gdzie Jesteś wciąż świeci słońceGwiazdy rodzą chwile złotawe,Tu na ziemi bez Ciebie wciąż pada..Wiatr melodie powtarza słonawe… Chcę się z Tobą umówić o świcieKiedy słońce bliżej jest ziemi…Wyjdę patrząc w niebo to TwojeI Ty wyjdziesz by być między swymi…Czytaj dalej „Od zmierzchu do świtu…”
