Kołysanka dla Kamila…

Pamięci Kamila Stasiaka Okradłeś mnie dziś wielki BożeWe śnie zabrałeś mi serce…Dlaczego Ty światły PanieWciąż pragniesz więcej i więcej…??? Ramiona me puste i ślepeNie widzą oczu Twych Synku..Znów świat chciał wiedzieć lepiej…Dzień składać z marnych uczynków… Jak mam Tobie powiedziećPamiętam każde Twe słowo,Byłeś mi szczęściem, pogodą.Świat malowałeś na nowo… Zaglądam w miejsca o świcie…Puste TweCzytaj dalej „Kołysanka dla Kamila…”

Ochroń mnie…

Przed wiatrem mnie uchroń, przed światem…I ponazywaj tak czułościBy człowiek był wciąż dla człowiekaBy rybich nie dotykał ości… Zobacz, przecież mój świat, tak blisko ciebie,Podobnie słońce dzień otwiera…Lubię niezmiennie pomarańcze. Kocham to moje tu i teraz…. A czasem w chwili niepamięciDzień do dnia sklejam bezpowrotnie…I tylko niebo, tylko gwiazdy…I serce wciąż na deszczu moknie… ObiecajCzytaj dalej „Ochroń mnie…”

Zapomniałeś mnie dzisiaj pokochać..

Wiesz, zapomniałeś mnie dzisiaj pokochać…Tak, wszystko już wiesz o miłości…I tylko ja smutek przyciągam,Zapraszając wciąż echo w gości. Wiesz, zapomniałeś mnie dzisiaj pokochać…Spojrzeć w oczy, otulić myślami…Tak, codzienność ubrana w szarościBezustannie duszę mą mami…. Wiesz, zapomniałeś mnie dzisiaj pokochać…Milczysz, słowa błądzą wciąż po omacku…Kocham, to takie szkliste wołanie…Gdzie na szczycie rodzi się nastrój… Wiesz, zapomniałeśCzytaj dalej „Zapomniałeś mnie dzisiaj pokochać..”

Bajka o Macosze Ani i Łucji…

Podtytuł: Kiedy nie można znaleźć bajki o kochanej Macosze… Pewna macocha imieniem AniaMa wielką miotłę , którą przeganiaWciąż czarne chmury na nieboskłonieGdy Łucja marzy, a w oczach ogień,Miliona pragnień, wrzasku, radości…!!Kiedy promienie zaprasza w gości…. Wtedy ta Ania, macoch królowaPlany swe kładzie, znaczy od nowaSzcześciu dodaje zapach landrynekRadości rozpala w sercu kominek… Wychodzą razem AniaCzytaj dalej „Bajka o Macosze Ani i Łucji…”

Głębowickie…

Jeszcze nie umiem namalowaćSłów do obrazu twoich oczuWe włosach płatki łez wczorajszychA może ślady ludzkich pokus…? Pragnę tak bardzo tej własnościKtóra nad brzegiem snów wciąż tańczy…Moje w podpisie choć wciąż obce.Tamto o smaku pomarańczy… Więcej za mniej w promocji losuChoć to za mało by się śniło…Spokój odlicza cudze krokiW takcie na dwa albo na miłość…Czytaj dalej „Głębowickie…”

Kołysanka dla Mateńki…

Czujesz…?Dziś ja Ciebie kołyszęMateńko moja kochana,To trochę tak, jakbym chciałaWspomnieniom na Twoich kolanachDać moc i ponazywać zegary i struny i chwile…I jakbym wskazała kierunekGdzie tańczą w budlejach motyle… Pozwól dziś, że ja samaZaplotę Tobie warkocze,Wiem, wciąż łatwiej mi słowa Z nich stada najczulszych Twych pociech…To może zamiast warkoczyZrobię piękny makijaż..?Czas łaskawy dla CiebieDzień i nocCzytaj dalej „Kołysanka dla Mateńki…”

Jestem, Jestem…

Pewnego dnia róża zakwitła w ogrodzie…Była inna, inna niż koleżanki z sąsiednich rabat…Ubrana w fioletowe czułości…Błękitne obietnice…Różowości powierzonych tajemnic…Nie pasowała do otoczenia…Choć otoczenie za wszelką cenę probowało ją wcisnąć w schematy ogrodowej rabaty….W ciągu dnia była tylko jedna chwila, która pozwalała Onej być całkowicie sobą…Był to czas wschodu słońca i czas rosy…Wtedy róży swobodnie spływałyCzytaj dalej „Jestem, Jestem…”

Ciii…

Już mi się nawet wydawało…Że dzień odróżniam od zachodu…Że tego, co wciąż było mało….Nikt nie roztrwoni bez powodu… Już mi się prawie wydawało…Że można kochać bez pamięciŚwięcić czas oczu, czułych dłoniNim los niechybnie coś pokręci .. Już miałam w planie sny malowaćZ posypką nut co pachną walcemI wydawało się przez momentŻe radość stałym tu bywalcem.Czytaj dalej „Ciii…”

Do Boga list…

Piszę do Ciebie mój BożeChoć papier słów nie przyjmuje,Wszystko jest w smutnym kolorzeI wciąż tak wiele kosztuje…. Gdyby można zapomnieć…Czym słońce, deszcz i ramiona…?I słowa którymi świt znaczyszBy poczuć i bez żalu skonać… O co chciałam zapytać…?Niepamięć przysłania wołanie…Czucie umarło już dawnoI Ty wciąż śpisz dobry Panie… Dla kogo twe kalendarze..?Dla kogo dni wolne odCzytaj dalej „Do Boga list…”

Drabina do nieba…

Przystawię wielką drabinęTaką od ziemi do niebaBym mogła zawsze zapukaćGdy będzie mi Ciebie potrzeba… Nie umiem dokleić na zapasSłów, co tak wiele znaczą,I w ciszy nie umiem wysłuchaćTych, co wciąż ciszę tłumaczą… Może zwyczajnie podepręTroski te z bladych, najbledszeTym co jeszcze zostałoCo wciąż ma nadzieję na lepsze… Każde zagięcie i fałdkę                         Przeprasuje jak trzeba,Czy tamCzytaj dalej „Drabina do nieba…”