Ty co dolewasz szumu w SztumieTy, co rozumiesz, choć nikt nie rozumie ..Ty, która pod włos kota głaszczeszTy, wciąż wezbrane i hulaszcze…Ty, pojedyncze i złożoneTy, treści wzniosłe, odmrożoneTy, co w zaświatach masz korzenie…Ty, wieczny wietrze, słów spełnienie…Ty, co na koniec i początekTy, która łapiesz wątku wątek ..Ty, małolato z kalendarzemTy, o której we śnie wieluCzytaj dalej „Oda do Ewy…”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Gdy piroman strażakiem zostaje…
Już prawie wszystko rozwiązałam,Od wczoraj cudnie się nazywamPodpalam własne niedopałkiI Boga nadaremnie wzywam… Kluczem otwieram każdy zamekA w nim niestety brak ksieżniczekKrwotoki dawno tamowanePrzywracam by drażniły życie. I posypuję rany soląOch jak ja lubię zakażeniaI zęby niech ich wszystkich boląSpełniam najskrytsze swe marzenia…. I czasem tylko od niechceniaZagram w tym filmie główną rolę,Podepczę to coCzytaj dalej „Gdy piroman strażakiem zostaje…”
Kiedy nie można odjechać… W podtytule: I tchu nie starcza by dobiec…
Na mglistym dworcu w KoluszkachA może bliżej ciut nieco,Stada nikczemnych pociechW swą podróż udają że lecą… Walizki już spakowaneChoć to wciąż zaszłość pozornaPodłości nie mieszczą się w kufrachChoć dawno przywarły do dna … Wychodzą bledsze i drżąceWciąż z apetytem na jeszcze…Godzinki zaczęły odmawiaćGodzinki, ile ich jeszcze …? I mało im wciąż i tak smutnoKradzione, tęskneCzytaj dalej „Kiedy nie można odjechać… W podtytule: I tchu nie starcza by dobiec…”
Bukom Złotym…
I nie wystarczy wciąż tylko śpiewaćNa palcach stawać, zaklinać czasCzuć trzeba jeszcze i serca ogrzewaćWspmnień nie zdebtać choćwieje wiatr… I nie wystarczy wciąż tylko śpiewaćDłoniom i sercu czas wręczyć znakTen co od krzyża i ten co od chlebaTen najwierniejszy człowieczy ślad… I nie wystarczy wciąż tylko śpiewaćKorzeniom trzeba hołdować wciążTu w Wielkim Buczku ślubują drzewaICzytaj dalej „Bukom Złotym…”
Zza firanki…
Siedzi w swej dziurze myszka szaraKtórej się jawa miesza ze snemW swe nienawiści pooblekanaSchizofreniczny wciąż czuje zew… Smolisty wywar ochoczo piastujeWlewając podłość w niejeden kąt,Czego nie dotknie, wszystko zmarnujeWciąż jej za mało, na dłoniach krew… Kiedy donosi w podskokach bieży,Wszystko co innych marzy się jej,Już prawie umie w nicości swe wierzyChoć błąd za błędem ciągnieCzytaj dalej „Zza firanki…”
Wiatru żałości…
Własną tęsknotę, zaproszę do walcaNa progu kamiennych, skostniałych sercPomiędzy kryształy, gorzkiego różnicaUłożę westchnienia i wszystko co chcesz … Otworzę zamknięte, na sztaby czekania…Pomyłki zaklęte, na skraju drógWczorajszym tęsknieniom, przepiszę wołaniaO tym, że kiedyś, mieszkał tu Bóg W dziesiątki pospinam, pomyłek oklaskiGdzieś na granicy tysięcy zórzDoszyte ugrzecznień, falbany i paskiI na policzkach pobladły róż… W kolejkachCzytaj dalej „Wiatru żałości…”
Cuda zdarzają się o ósmej…
O ósmej cuda się zdarzająPrzychodzą same nie pytaneW kąciku ust szczeście rozdającTakie zielone, malowane … Dłoniom oddają zapach troskiOczom muzykę serca twegoMożna pochylić się i upaśćMożna uczynić coś dobrego… Czasem niewiele ważą słowaGesty zza szyby wiatr rozwiewaCzasem kruszyną świat poprawiszMaleńkiej duszy dodasz nieba…
Babciu…
Nauczyłaś mnie szeptem dotykaćTego co na dnie duszy wciąż mieszkaI szeptałaś najczulej, najpiękniejGdy się jeszcze klułam z orzeszka .. Zostawiłaś klucze do sercaAby nigdy nie wchodzić z nienackaI głaskałaś łzy o północyTaką z Ciebie była wciąż Babcia… Wspominałaś lata minionePrzekładając wspomnień czułościI uczyłaś czym miłość jedynaI czym ślady są wielkiej podłości… I spieszyłaś się jakbyśCzytaj dalej „Babciu…”
Na pożegnanie dla Amelki…
Za dnia nie widzę Twoich oczuChoć dziś gdy głowę swą zadzieramNa niebie błyszczy Boży promieńTen który z oczu, Twych wyzierał… Chmury przesuwasz paluszkamiJak na tablecie swe piosenkiPodziel się z nami Twą radościąTwój uśmiech wciąż był taki dzielny… Amelciu uważaj Tam na SiebieNiech twój bielutki samochodzikWiedzie Twą duszę wprost do niebaKieruj się światłem co nadchodzi… SmakujCzytaj dalej „Na pożegnanie dla Amelki…”
Wciąż Pani smutne wiersze pisze…
Wciąż pani smutne wiersze piszeW kałużach każe się przeglądaćA wiatr tak pięknie dni kołyszeGdy nikt o świcie nie urąga… Gwarancja siedmiu lat lusterkaNie obejmuje rys na sercuMożna pogubić kalendarzePrzysięgi spalić innowierców… Niech pani zerknie od niechceniaNa prawo wśród polnych kamieniTam wciąż nieśmiało dni kiełkująBy świat radością się zielenił… A pani swoje, po staremu…Wyławia gwiazdy zCzytaj dalej „Wciąż Pani smutne wiersze pisze…”
