Głębowickie…

Jeszcze nie umiem namalowaćSłów do obrazu twoich oczuWe włosach płatki łez wczorajszychA może ślady ludzkich pokus…? Pragnę tak bardzo tej własnościKtóra nad brzegiem snów wciąż tańczy…Moje w podpisie choć wciąż obce.Tamto o smaku pomarańczy… Więcej za mniej w promocji losuChoć to za mało by się śniło…Spokój odlicza cudze krokiW takcie na dwa albo na miłość…Czytaj dalej „Głębowickie…”

Kołysanka dla Mateńki…

Czujesz…?Dziś ja Ciebie kołyszęMateńko moja kochana,To trochę tak, jakbym chciałaWspomnieniom na Twoich kolanachDać moc i ponazywać zegary i struny i chwile…I jakbym wskazała kierunekGdzie tańczą w budlejach motyle… Pozwól dziś, że ja samaZaplotę Tobie warkocze,Wiem, wciąż łatwiej mi słowa Z nich stada najczulszych Twych pociech…To może zamiast warkoczyZrobię piękny makijaż..?Czas łaskawy dla CiebieDzień i nocCzytaj dalej „Kołysanka dla Mateńki…”

Jestem, Jestem…

Pewnego dnia róża zakwitła w ogrodzie…Była inna, inna niż koleżanki z sąsiednich rabat…Ubrana w fioletowe czułości…Błękitne obietnice…Różowości powierzonych tajemnic…Nie pasowała do otoczenia…Choć otoczenie za wszelką cenę probowało ją wcisnąć w schematy ogrodowej rabaty….W ciągu dnia była tylko jedna chwila, która pozwalała Onej być całkowicie sobą…Był to czas wschodu słońca i czas rosy…Wtedy róży swobodnie spływałyCzytaj dalej „Jestem, Jestem…”

Ciii…

Już mi się nawet wydawało…Że dzień odróżniam od zachodu…Że tego, co wciąż było mało….Nikt nie roztrwoni bez powodu… Już mi się prawie wydawało…Że można kochać bez pamięciŚwięcić czas oczu, czułych dłoniNim los niechybnie coś pokręci .. Już miałam w planie sny malowaćZ posypką nut co pachną walcemI wydawało się przez momentŻe radość stałym tu bywalcem.Czytaj dalej „Ciii…”

Do Boga list…

Piszę do Ciebie mój BożeChoć papier słów nie przyjmuje,Wszystko jest w smutnym kolorzeI wciąż tak wiele kosztuje…. Gdyby można zapomnieć…Czym słońce, deszcz i ramiona…?I słowa którymi świt znaczyszBy poczuć i bez żalu skonać… O co chciałam zapytać…?Niepamięć przysłania wołanie…Czucie umarło już dawnoI Ty wciąż śpisz dobry Panie… Dla kogo twe kalendarze..?Dla kogo dni wolne odCzytaj dalej „Do Boga list…”

Drabina do nieba…

Przystawię wielką drabinęTaką od ziemi do niebaBym mogła zawsze zapukaćGdy będzie mi Ciebie potrzeba… Nie umiem dokleić na zapasSłów, co tak wiele znaczą,I w ciszy nie umiem wysłuchaćTych, co wciąż ciszę tłumaczą… Może zwyczajnie podepręTroski te z bladych, najbledszeTym co jeszcze zostałoCo wciąż ma nadzieję na lepsze… Każde zagięcie i fałdkę                         Przeprasuje jak trzeba,Czy tamCzytaj dalej „Drabina do nieba…”

Pielgrzymka do Matki Boskiej Leśnej 18.05.2024r.

Czy nie jest Ci smutno Mateńko…?Samotnaś tu na rozstajach…Twarz masz taką przejętąI oczy, co w trosce czekają… Deszcze do snu Cię kołysząTulą wiatru ramiona,I jesteś i stoję przed Tobą…Wiesz…???Przyjaciel mój wczoraj skonał…I Nadia maleńka dziewczynkaOdeszła cichutko do PanaSkoro jest tam u CiebiePosadź ją na swych kolanach… Ty jak nikt i jak MatkaRozumiesz pustawe dźwiękiI łzyCzytaj dalej „Pielgrzymka do Matki Boskiej Leśnej 18.05.2024r.”

Z pustego i Salomon…

Nienawiść znalazła mieszkanieW schowku tuż pod schodamiZa starą zbutwiałą kotarą…Naiwnych ogłupia i mami… Plany snuje dalekieJak to u sójek wciąż bywa…Przeszkadza jej stara kanapaChłodziarka, sen z powiek porywa… Mówił wcześniej HoloubekŻe małych, niezdolnych się boi,Czy zwierząt też się to tyczyTych, co się nie da osowić…? Szaleństwo oczy ma wielkieRozum uciekł w przestrachu…Jakie to wszystko maleńkie…OCzytaj dalej „Z pustego i Salomon…”

W dniu urodzin…

Kiedy się kończy lat osiemnaście…Choćby powtarzać to bliżej setki,Garściami łowisz to, co najdroższe Z życiowej, Boskiej czułej ruletki… Kiedy się kończy lat osiemnaście….Choć biją dzwony wciąż dziesiątkami…To jakbyś stanął w objęciach marzeńJakbyś zachwycił świat nowościami… Kiedy się kończy lat osiemnaścieA Twoja dusza wciąż brzmi wesoło.. To jakby chłopak ten z BelęcinaMiast kalendarza poruszył koło… KołoCzytaj dalej „W dniu urodzin…”

Czasem…

Czasem słowa są zbędne…A czasem na usta się cisną,Kiedy mieszkają w sercuLub w kraju serdecznym nad Wisłą.. Czasem skłonią się lekkoBy czaru chwili nie zmącić..By nie poplamić tęsknotyBy chwili cudnej nie jątrzyć… A czasem zwyczajnie na chłodnoZimne oczy i dłonieRzucą słowem jak piaskiemGdzieś pomiędzy twe skronie… Zanim słowa wypowieszZważ co niosą ze sobąCzy są pomocneCzytaj dalej „Czasem…”