I niech to pozostanie święte…

I nie zostawiaj mnie już więcejI nie przysiegaj na zachody,Próżno darować gwiazdy niebuProżno wyręczać się wciąż słowy … Patrz na mnie bezszelestnie, czuleSmakuj niebiańskie podarunki,Wyjdę ja Tobie na spotkanieCzas trwoni ślady jak jaskołki… Niech niebo wskrzesi swe latarnieWskazując znaki zapomniane,Niech drży i tańczy, niech wciąż kocha…I wierzy w to , co zasłyszane… Niech uczy swegoCzytaj dalej „I niech to pozostanie święte…”

Miraż …

Od ramion Twoich dzień zaczynamSpod przymrużonych świtu głasków,Leniwie pragnę czas przekupić,Czułe ziarenka Twego blasku … Pomiędzy światy wysuwam dłonieSpójrz…, obłoki nam dedykowane…Cisza, jak ona szeptem ponazywa…Słowa, zachwytu oniemiałe.. Wezbrane źrenic wodospadyWciąż przybliżają co dalekie,Czy chwili tej wciąż brak ogłady…??Czy ona codzienności lekiem ..?? Miraże w pierwszej parze walcemRozpoczynają bajać serce,Można zawrócić klucze marzeńAlbo nie wracać,Czytaj dalej „Miraż …”

Rozważania o głupocie …

Jakie to straszne być musiTak w gotowości wciąż czuwaćŚledzić, donosić i kusić…I za zasłoną się chować… Od świtu czytać, powtarzać Bo jak zrozumieć te słowa…?Gdy głowa tępa, choć władnaW zamyśle… Nie, zamysł że wstydu się schował… Jak się odwdzięczyć za dary???Ich bezmiar tak pożądliwy…Jakiś ty głupi człowieku…..A w swej głupocie prawdziwy…

O Giewont oparte ..

Wyniosłaś me słowa na szczytyDziś o Giewont je wsparłaśA ja z tego zachwytuI wieka i taka marna .. Trudziłaś się z mymi słowyTargałaś ku niebu wielkiemu,I pokłoniłaś się światomNaszemu i temu drugiemu…. Czy tam na górze inaczej…?Czy bliżej, czy dalej do ludzi,A serce ciesząc się słucha…? Choć Człowiek tak bardzo je trudzi… Co tam naCzytaj dalej „O Giewont oparte ..”

A kiedy mgły opadną …

Lubię gdy stajesz na palcach,I drzwi zamykasz gdy wieje,I słowa me odgadujeszJakbyś był czarodziejem.. I jeszcze lubię gdy czytaszTo wszystko pomiędzy i z bokuI kiedy chmury przeganiaszBy dać mi swój święty spokój… I kiedy biegnę po słońceUwielbiam rosę na stopach,Tu w moim miejscu na ziemiMój świetlisty wodospad… Tyle mi dałeś mój PanieI gdzie to wszystkoCzytaj dalej „A kiedy mgły opadną …”

Cuda o przedłużonym terminie ważności…

Zbudowaliśmy jak trzebaŁańcuch serc połączonych,I więcej nam nie potrzebaTy wiesz i bądź pochwalony… Głosy zadrzały po stokroćI nuty drżały wciąż czulejI Nadia była obecnaA z Nadią niebiańskie tłumy…! Wielu oddało co swoje,Wielu dało błagając,Dla oczu niebem odbitychDla ust co ból dobrze znają… Ubłagaliśmy MateńkoTwe oczy i Twoje serceZaniosłaś prośby do SynaJesteśmy wdzięczni tak wielce… BliżejCzytaj dalej „Cuda o przedłużonym terminie ważności…”

Kłamstwo. ..

I co się nagle z nimi stałoOn prawie nosił ją na rękachA jej wciąż życia było mało,Tego co śmieje się w piosenkach.. Wiatrem kołysał wciąż jej dłonieProstował szepty zawiłości,O świcie kradł promienie słońcaWzruszenie wciąż u siebie gościł… Chopin przez uchylone okna wpadał,Muskał zaspane sny nad ranemW głos opowiadał o miłościDo kawy wlewał co niechciane….l BiegłCzytaj dalej „Kłamstwo. ..”

Proszę życia…

Proszę życia , usiadłam.i moszczę swe kalendarzeDla zdarzeń nieco cierpliwszych i tych o których wciąż marzę…Że kran kapie, niech kapie uwielbiam deszczową piosenkęI kiedy oczy przymykam, gdy trzymasz w swej dłoni ma rękę…Że narzekam, być może przyglądam się innym zza szyby,Gdzieś na horyzoncie świat bywa bardziej żywy, prawdziwy….Dlaczego wciąż wiersze piszę, jakbym się uczyć wciążCzytaj dalej „Proszę życia…”

Deszczowe przywitanie …

I przywitałeś mnie deszczemMym życiowym dróżnikiem,Zwyczajnie słonawym o świcieCo stał się świątecznym budzikiem … Na skraju lasu pobladłyZ zimna leśne paprocie,I tyle miało być uciech…I sygnowanych twych pociech… Do kosza tego na drogęWłożyłeś dla niepoznakiKonwaliowej tęsknotyBlade cieniste swe znaki… Droga moja, a obcąTak bardzo dziś mi się zdaje,Pogubiłam swe myśli,O świcie, nic nie zostaje….