Takie życie…

Drżące, łzawiące i srogieTy mówisz że walcze wciąż z BogiemŻe takie właśnie jest życie…Gorycz przed i po spożyciu…. Przyglądam się oczom tęskniącymWidok szaleńczo drwiącyWiem życie kolory dobieraI liczy zawsze od zera… Niesprawiedliwe i pusteTakie wolne od ustępstwW opisie jak skład materiałówNieprzydatne duszy i ciału… Pożegnania a kto je wymyśli..??Może nazwać je trzeba inaczejOdbieranie oczu iCzytaj dalej „Takie życie…”

Dla Was…

Poprosiłam Ludzi od sercaO melodię jak o lekarstwo…Krótkie chwile wielkiego scherzaKtóre miały tworzyć swój nastrój. Poprosiłam Was mymi słowyDelikatnie stając na palcach,Pragnąc walca w obejściu i mowieSłysząc szepty czułego posłańca… Zapisałam słowa zwyczajneSkierowane do Wielkich Ludzi Świat obudził zorzę uniesieńAngelice świat ma dziś służyć…!! Łzy ocieram i serce przeciekaSerdeczności wciąż zbieram jak gwiazdy…Wypisuję Was naCzytaj dalej „Dla Was…”

Mikołaj Mateusz…

Żyją na świecie MikołajeKtórzy prezenty Ludziom rozdają Ofiarowując serce całeAby się żyło ciut wspanialej.. Targają paczki i paszuszkiW kartonach, siatkach pod kożuszkiem..Kokardy lśnią odbite w gwiazdachTaka jest pora, czasu prawda.. Dane mi było przed kilku latyPoznać młodego MikołajaCo miast kartonów, zawiniątek Zielone szczęście ze sobą targał.. Imię umknęło bo przecież ŚwiętyDziś wiem Mateusz ma naCzytaj dalej „Mikołaj Mateusz…”

Marek…

Marek uśmiecha się na zapas…Będąc dla innych na receptęGłośno rozbawia otoczenieGdy jego łzy wciąż kapią szeptem… Na lewej stronie życie nosiI nie wymaga wielu głaskówWśród gwaru, zgiełku wśród pośpiechuJest hamulcowym, co dba o nastrój… Czasami ból tak śmiesznie boliOdbiera resztki, co zostałyCzasem jak lód zamraża serceCzęsto w zgryzocie doskonały… Trudniej jest nocą, ciut lżej zaCzytaj dalej „Marek…”

Odeszłam…

Odeszłam zanim zamarzłaGdy się zbudziłam o świecieBiel zaglądała do okienBez cienia szans na przeżycie… Odeszłam, choć wciąż gra muzyka..Brodziłam we śnie i na jawie,Chciałam jeszcze dotykaćŚwiat upust dał swej zabawie… Pozamarzały pragnieniaPorywy serca bajeczne,Zlodowaciały me oczyDo życia wielce konieczne… I można trwać i umieraćLodem serce okładać,I można kochać na wieki…Gorsze ze złego spowiadać…

Kto mnie zna – odpowiedź dla Dominiki…

Prezenty nie mogą czekaćNiechybnie zbutwieją w szufladzie,Oczy od długich zaczekań Stracą swą równowagę… Samotne prezenty się złoszcząNa tego kto świt im zabiera,Na tego, co czas chce zatrzymaćI każe odliczać od zera… Prezenty tęsknią do ludziDo oczu i do westchnieniaDo ust otwartych z podziwuA może też zaskoczenia.. Prezenty jak walc, jak mój taniecNa który jestem gotowa…NieCzytaj dalej „Kto mnie zna – odpowiedź dla Dominiki…”

Kolęda dla Dorotki…

Zbieram w swojej pamięciChwile co mogą zaśpiewaćTrawy, liście i głosySzczególne, te z kromką chleba.. Promienie słońca poskładamI myśli wielce serdeczne,Te które choćby na chwilęDziś ukołyszą Twe serce..! Czas zabiera szczegóły…Ten zielonkawo świerkowy…Ten życzeniowo cudowny,Ten o zmierzchu bajkowy… Poczekaj jeszcze DorotkoJeszcze słowa kojąceWpadną ot tak na herbatęJeszcze zaświeci słońce.. Nie wszystkie kolędy radosneW pierwszych swych czułychCzytaj dalej „Kolęda dla Dorotki…”

Nie powinno…

Już nie powinno mnie bolećPrzywyknąć każesz mi PanieKarmisz obłudą na co dzieńSzykując drugie śniadanie. Czy dłonie marzną mi wielce?Pytasz niby troskliwie…Serce ono najbardziejOd zimna wielce strachliwe… Dlaczego na mojej drodzeStawiasz cienie, nie blaski…?Dlaczego głuche i drżące?Żądne wyłącznie oklasków… Gdzieś za słonym zakrętemAdres znów pomylonyKtoś ucieka od siebieOd tej prawdziwszej swej strony… Zabawa u schyłku czasu…PiasekCzytaj dalej „Nie powinno…”

Prezent przechodni…

Ofiarowane tak sobieBez sygnatury w ukryciu,Melodie które o świcieTętnić przestaną swym życiem… W stęchliznę opakowaneŁzy ironii zbutwiały,I Ty wielki w swych oczachI w sercu wciąż taki mały… Nie, nie obwiniam nikogoGłównie to moja wina…Tysiące słów zagoszczonychW milionach zgubnych poczynań… Brzydzi mnie ludzka obłudaAlergii przysparza oszustwo, Słowa pożółkłe od życiaI mnóstwo pustych słów mnóstwo..

Tato…

Byłeś więcej niż Tatą,Byłeś mi PrzyjacielemGdy z chmur tworzyły się lata…Dawałeś mi własną niedzielę… Nie było słów niepotrzebnychI szumnych, władnych rozkazów,Byłeś za Mamę i Tatę..Za świt i słoneczny nastrój… Nie umiem policzyć dobrociI gestów Twych wszystkich spamiętać…I choć dziś Ciebie zabrakłoJesteś jak oddech jak święta…!!! Słowa o Tobie to dobroćMiłość do wnuków i dzieci..Dłoń pomocnaCzytaj dalej „Tato…”