Serca chcenia…

Dziś napisałam list do Ciebie
Choć przecież list nie umie latać,
Słowa, tak drżąco  sklekociałe,
Ciut jakby smutek wciąż chciał płakać.

Tam bardziej, głębiej choć tu jeszcze…
Ciągnie się kurz tamtego lata,
Bez twoich dłoni zimno wszędzie,
I ta odległość z końca świata…

Dzwonek zadzwonił, ten w werandzie
Biegłam chcąc myśli swe przegonić,
Chciałam uwierzyć,  że tu jesteś…
Po raz ostatni chcesz się schronić…

Na progu jakiś obcy ktosien
Drogi pomylił za zakrętem,
A ja tak bardzo zawiedziona
Chciałam uczynić ten dzień świętem…

Wracam na taras, jesteś blisko
Nalewka, dwa kieliszki nasze.
Usiądź, poopowiadaj wszystko
Jakbyś wciąż tworzył listę marzeń…

Słodkie grymasy w mych pudełkach
Otworzę lekko od niechcenia,
Ty mi prześpiewasz życie nasze
Dopiszę czułe  sera chcenia…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz