List z nieba…

Napisałem list dzisiaj do Ciebie
Łatwiej mi listy z nieba wysyłać
Łatwiej ptakom szeptać, że kocham
Żeś Ty wciąż moja piękna, jedyna!

Napisałem w tym liście do Ciebie
Że dniem, nocą sny Ci posyłam
Nauczyłem się stać tuż za Tobą
Przecież czujesz dotyk ma miła….

A do listu narwałem bukiety
Chmur, co pachną miłością po wieki..
Zapal świece i zatańcz dziś ze mną
Wszak mam wciąż najpiękniejszą kobietę….

Wyjdź na balkon i spójrz tam wysoko
Wszystkie gwiazdy skrzą się dla Ciebie
Zakazałem wychodzić obłokom
Miłość wielka na ziemi i niebie…

Serenadę zaśpiewam dla Ciebie
Drogę mleczną wyścielę różami…
Niech się niebo czerwieni i złoci
Ofiaruję Ci jego aksamit…

I wyszeptam jak co dnia na zawsze
Że nie znałem piękniejszej od Ciebie
Że na ziemi byłaś mi niebem
A tu w niebie Tyś ziemią i chlebem…

Namaluję tęczę po burzy
Taki most dla nas na własność
Niebo Kasiu tak dobrze Ci wróży
Choć już noc i spróbuj już zasnąć…

Spróbuj zasnąć już….
(AD.)

Kasi i Włodkowi…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru psycholog, psychotramatolog, pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Dodaj komentarz