Dla Ciebie…

Opowiem Tobie dziś bajkę
To nic , że jesteś daleko
Czas płynie, a nawet kipi
Jak gotujące się mleko…

Za moim oknem już słońce
Do snu się zaczęło układać
Zobacz na parapecie
Świerszcz chciałby z Tobą rozmawiać…

Zapukał tak delikatnie
By nie obudzić sąsiadów,
Jesteś dziś bardzo zmęczona
On chciałby sprawić Ci radość…

Wybrał małą dziewczynkę
Choć ona nie taka maleńka
Usiadł na jednym z warkoczy
Skrzypce trzyma w swych rękach…

Zagra wyłącznie dla Ciebie
Słowa starej piosenki
Nuty spadły pod stopy
Weź je Lenko do ręki…

Zobacz, a to ci checa
Świerszcz się uśmiecha do Ciebie
Przymruża figlarnie powieki
Chciałby coś jeszcze powiedzieć…

I on ma wielką ochotę
By opowiedzieć Ci bajkę
O pewnej dziewczynce, co chciała
Mieć najpiękniejszą lalkę…

I wózek, i wielką karetę
I dwa pantofelki ze złota…
Możesz mieć wszystko kochana
Namaluj gdy przyjdzie ochota…

Jesteś dziś czarodziejką
Weź kredki, farby, flamaster
Pokaż, że cuda się rodzą
Nawet po osiemnastej…

I spojrz raz jeszcze na świerszcza
On kłania się Tobie tak nisko
A dziś śpij już kochana…
Jutro znów możesz wszystko….

Xxxxxx

To piosenka dla małej Lenki…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru psycholog, psychotramatolog, pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Skomentuj