Cisza i pamięć…

Miałeś tu jeszcze pozostać
O tyle chciałam zapytać,
Dzień, noc Twoja troska
I droga mgłą tęsknot spowita…

Miałeś mi jeszcze powtórzyć
Tamto z warszawskiej ulicy
Zagrać, nim świt sny pochowa
Te z nutą wczorajszej goryczy…

Miałeś jeszcze zadzwonić
Wymienić słowa pobladłe
Opowiedzieć jak umiesz
Tę swoją prawdziwszą prawdę…

I jeszcze miałeś, pamiętasz…?
Spełnić swą obietnicę…
Ty dotrzymujesz słowa ..
Choć słów dziś Twoich nie słyszę…

Miałaś listy wciąż pisać
A w nich miały mieszkać melodie
Te najprawdziwsze, tak czułe
Co tliły się wciąż żywym ogniem…

I miałeś być, nie odchodzić…
Uczyć szczęścia na pamięć…
Cisza unosi melodię
Cisza… A w ciszy tej Twoja pamięć…

Cisza i pamięć Twa…

*Andrzejowi…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru psycholog, psychotramatolog, pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Skomentuj