W krainie ludożerców…

Zwyczajnie mnie to nie dotyczy
I słoność łez mi całkiem obca,
I krzyk, i trud, i duszy łkanie
I to, co spotkam na manowcach…

Zwyczajnie obce mi cierpienie
To, cudze, inne bez podpisu
I chcenie też wciąż obce dla mnie
I to milczenie bez afiszu….

I jeszcze obce są mi słowa
Te przynależne od kołyski
Te co pochodzą z serca Matki
Te, które są dla kogoś wszystkim …

Czucie wpełzało pod róg szafy
Szafa od dawna bez użytku
I tylko mole w złych zawiasach
Jakby szukały wciąż pożytku…

Przysięgi w stanie agonalnym
Słowa po lewej świata stronie
O sercu wspomnieć nieostrożnie
I jeszcze te parszywe dłonie…

Zwyczajnie obce mi cierpienie
Bo czymże ono, gdy świat klaszcze…
Prawda, kto prawdy dzisiaj szuka?
Tetryczny pan w dziurawej czapce?

Pogoda tylko dla bogaczy
Słowa ze starej cud piosenki…
I tylko echo w kieszeń chowa
Tamto, co czuje duszy błękit…

Tamto, co czuje wciąż…

Opublikowane przez annadruszcz

O sobie… O sobie najtrudniej powiedzieć… Z zamiłowania i wyboru psycholog, psychotramatolog, pedagog, terapeuta, resocjalizator i skrobacz papieru oraz nałogowy student. Uwielbiam edukację własną i tę, którą podaję innym! Odkąd pamiętam pisałam, zawsze wyłącznie to, co stanowiło dla mnie ogromną wartość, to, przy czym nie byłam w stanie utrzymać równowagi, co powodowało, iż unoszę się nad powierzchnią i to, co wbijało mnie w najgłębsze otchłanie niebytu… Pisanie to nieodzowny konglomerat trzydziestoletniego długopisu, papieru, tego z kategorii serdecznych, i mojej osoby… Za kilka tygodni zostanie wydany mój pierwszy tomik poezji noszący tytuł: Codzienności dziennik intymny, jestem niezmiernie podekscytowana i wzruszona jednocześnie. Coś co do tej pory zalegało w szufladzie mego życia zarówno w przenośni jak i rzeczywistości pojawi się na nowo w przestrzeni publicznej, uzyska światło i tchnienie o którym wcześniej tylko marzyłam... Jeśli czytają to moi Znajomi, Przyjaciele to, od co najmniej trzydziestu sekund przecierają oczy ze zdumienia. Ja wieczny opozycjonista informatyczny, traktujący komputer wyłącznie, jako maszynę do pisania, ja Anna tworzę własnego bloga… Miejcie mnie w swej opiece, troskliwi bliscy i dalsi sprzymierzeńcy… Ps. To prostokątne ustrojstwo z czarnymi klawiszami nie jest niestety mym sprzymierzeńcem, nawet chłodnym znajomym... Dlatego wszystko co staje się naszym wspólnym udziałem, proszę traktować na zasadzie życiowego przeciągania liny. Sama nie mogę uwierzyć, że tak oto tu jestem...

Skomentuj