Przypadkiem…

Czy Pani idzie w moją stronęŚcieżyna z lewej strony serca,Czy tylko czasem gra w zieloneI dobrotliwie na mnie zerka… Wysyłam listy poleconeI telegramy późną nocą,I tylko gwiazdy oniemiałeMoją tęsknotą niebo złocą… Na horyzoncie wciąż to samoKalendarz pełen marzeń wszelkich,A ja tak pragnę proszę PaniMóc ofiarować nieba błekit. Proszę nie wzdrygać ramionami,Niebo do stóp pani przywiodę,ACzytaj dalej „Przypadkiem…”

W dniu Twoich urodzin…

Marzena obraz storzyłaA na nim bal wielu światówI panie w zwiewnych sukienkachI niebo ciężkie od płaczu… Walc na parkiecie królujePomiędzy nim czułe słowaI łzy tej wielkiej radościKtóre Bóg dzisiaj schował… Dalej trwożna ściezynaWiedzie wspomnienia o TobieKamień, ogród, ławeczkaNiepowtarzalny wciąż Człowiek…! Gitara jak serce, co w piersiJedyny rytm wciąż wybijaI pieśń dla wszystkich od Ciebie ICzytaj dalej „W dniu Twoich urodzin…”

Nie wymyśliłam…

Nie wymyśliłam jeszcze słowaNa dzień, na noc…Na wiatru tkanie…Które w mym sercu pragnę schowaćGdy tam zbuduje mu mieszkanie… Pooprowadzam je po parkuTam gdzie warkocze traw splątaneGdzie dłonie szorstkie o porankuPrzygotowują swe śniadanie… Godziny czulsze niż ramionaPrzekomarzanek stopnie tkliweSzczeście na schodach malowaneDrżące od spojrzeń, niecierpliwe…. I jeszcze nieba odrobinęSkradnę gdy niebo będzie blisko,Wszystko mi zagra TwąCzytaj dalej „Nie wymyśliłam…”

Za zamkniętymi drzwiami…

Za zamkniętymi drzwiami, rozgość się…Nie pytaj więcej co się stało,Zabrakło tchu, czułości mejA może zawsze brakowało….??? Za zamkniętymi drzwiami, rozgość się…Niech wiatr ci bajki opowiataI nie płacz więcej, śmiej się śmiej…Echo ci będzie odpowiadać…! Za zamkniętymi drzwiami, rozgość się…Przysięgi schowaj pod poduszkęByło ich więcej, czujesz mniej…?To bez znaczenia gdy już uśniesz….! Za zamkniętymi drzwiami, rozgośćCzytaj dalej „Za zamkniętymi drzwiami…”

Cennik niewypłacalny…

Ile kosztuje łza…?Ta najbardziej ulewnaTa co serce rozpuszczaChoćby było i z drewna… A ile oczy kosztują…?Takie co świata nie widząTakie co stają na palcachI same z siebie wciąż szydzą…. Ile kosztują dłonie…?Te zimnem żałości struchlałeUkładane na co dzieńNiedotykane wcale… A usta mają swą cenę…?Te w grymasie wygięteGdy świat kolorem czerwonymZaznacza co niepojęte… A serce, jakąCzytaj dalej „Cennik niewypłacalny…”

Zacałuj…

Zacałuj mnie miły, zakochajZaczytaj słów mych westchnienia Nie dam po sobie dziś poznać Że spełniasz moje marzenia…. Bądź pierwszy, drugi i szóstyI setny i milionowyBądź mi lekarstwem na żałośćTabletką od bólu głowy… Bądź ramionami i sercemRozterki rozczesuj starannieA kiedy to nie wystarczy…. Zaśpiewaj coś tylko dla mnie… Rozdawaj dni i tygodniePomieszaj po równo jak trzebaSmarujCzytaj dalej „Zacałuj…”

Zimno…

W nienapisanych księgach wierszePoutykane, drżące, zmokłeZa zapomnienia oknem stająBoleśnie cierpkie, czasem obce… Na szelkach noszą swe pragnieniaW kieszeniach oberwanych marzeń,I doklejają snów westchnienia. Które nie mają się wydarzyć… Słowa zielone bez nadzieiZ zadrapanymi kolanamiDłonie, wciąż żarem poranioneTkliwość, co już o świcie tylko krwawi… I jeszcze tylko pamięć obcaNa złość przysięga zapamietać,Radości maleńkiego chłopcaI oczy srebrzystegoCzytaj dalej „Zimno…”

Świat cały…

Ponadziewałam słone myśliTuż obok słodkich marzeń chceniaBukietów sen niech im się ziściW poniedziałkowych światłocieniach… Grymasy w różu obleczoneNie łowią śladów powątpiewańGdzieś czyjeś dłonie rozchyloneW czułości witań i pożegnań… Zdejmuję palta słow zszarzałychWciąż wytrzepujac naftalinęZmienność stałości pokłonionaPrzysięga minąć choć nie minie… Wypowiadane me pierwszeństwoNie chce smakować koloramiWystarczy gest by serce pękło…A potem krwisto, słono łzawi….(AD.)

Unosisz…

Pozwalasz Ludziom zakwitać,Bez względu na porę roku…I choć Twoja korona, tak bardzo rozłożystaNie rzuca cienia…Czułym szelestem rzeźbi ślady na sercu…Schematyczny wiatr nieustannie smaga Twe policzki…A Ty…?Ty, dźwigającą bagaż powinności starszeństwaZ przypiętymi do dłoni ciężarami – zdobywasz góry…!!Każdego dnia toczysz bitwęI tylko czasem w zakamarkach Twoich oczu idzie dostrzec wysiłek….Wtedy przymykasz powieki dla niepoznaki…Siłaczko…!!!!(AD.)

Jednak …

Cerowałam dziury w niebiePo swojemu, tak bez końca,Zapalałam po omackuKażdy tkliwy promień słońca… Wyruszyłam tuż przed świtemPrzydeptując rosy suknie,I wierzyłam po swojemuOdbierając razy, łupnie… Malowałam pamiętnikiWciąż serdecznym atramentem,Poszukując słów prawdziwych…Które pozostają święte….!!! Nie kupiłam okazyjnieNie sprzedałam dla nakazuJestem teraz …Byłeś wierzę…. A więc cud się jednak zdarzył….