Zimno…

W nienapisanych księgach wierszePoutykane, drżące, zmokłeZa zapomnienia oknem stająBoleśnie cierpkie, czasem obce… Na szelkach noszą swe pragnieniaW kieszeniach oberwanych marzeń,I doklejają snów westchnienia. Które nie mają się wydarzyć… Słowa zielone bez nadzieiZ zadrapanymi kolanamiDłonie, wciąż żarem poranioneTkliwość, co już o świcie tylko krwawi… I jeszcze tylko pamięć obcaNa złość przysięga zapamietać,Radości maleńkiego chłopcaI oczy srebrzystegoCzytaj dalej „Zimno…”

Świat cały…

Ponadziewałam słone myśliTuż obok słodkich marzeń chceniaBukietów sen niech im się ziściW poniedziałkowych światłocieniach… Grymasy w różu obleczoneNie łowią śladów powątpiewańGdzieś czyjeś dłonie rozchyloneW czułości witań i pożegnań… Zdejmuję palta słow zszarzałychWciąż wytrzepujac naftalinęZmienność stałości pokłonionaPrzysięga minąć choć nie minie… Wypowiadane me pierwszeństwoNie chce smakować koloramiWystarczy gest by serce pękło…A potem krwisto, słono łzawi….(AD.)

Unosisz…

Pozwalasz Ludziom zakwitać,Bez względu na porę roku…I choć Twoja korona, tak bardzo rozłożystaNie rzuca cienia…Czułym szelestem rzeźbi ślady na sercu…Schematyczny wiatr nieustannie smaga Twe policzki…A Ty…?Ty, dźwigającą bagaż powinności starszeństwaZ przypiętymi do dłoni ciężarami – zdobywasz góry…!!Każdego dnia toczysz bitwęI tylko czasem w zakamarkach Twoich oczu idzie dostrzec wysiłek….Wtedy przymykasz powieki dla niepoznaki…Siłaczko…!!!!(AD.)

Jednak …

Cerowałam dziury w niebiePo swojemu, tak bez końca,Zapalałam po omackuKażdy tkliwy promień słońca… Wyruszyłam tuż przed świtemPrzydeptując rosy suknie,I wierzyłam po swojemuOdbierając razy, łupnie… Malowałam pamiętnikiWciąż serdecznym atramentem,Poszukując słów prawdziwych…Które pozostają święte….!!! Nie kupiłam okazyjnieNie sprzedałam dla nakazuJestem teraz …Byłeś wierzę…. A więc cud się jednak zdarzył….

Gdybym Tak mogła jak nie potrafię…

Patrzę w twe drżące oczyI wszystko blednie zamgloneI nuty zastygły najczulszeWciąż w serce twych oczu wpatrzone… Czy krople na katar dla oczuCzasem przydarzyć się mogą..? I czy są skuteczne na zawsze…?Czy tylko czasem pomogą…? Bruzda po bruzdzie na twarzyTworzą mapy nieznane,Tego kto czeka, gdy zimno…I tego z piątej nad ranem .. Loteria bez wielkiej wygranejZCzytaj dalej „Gdybym Tak mogła jak nie potrafię…”

Na wszelki…

Tak sobie czekam mój BożeNa szczęście me obiecaneNa wszelki wypadek przycupneGdy opóźnienie nastanie .. Pamiętam jeszcze koloryI dłonie czułe maleńkieI łzy radości pamiętamI wszystko, co było mym świętem… Samotność wytrawna być musi..Cóż, obie wersje szanuje,Tą pierwszą o własnym wyborzeI tą, co tak wiele kosztuje… Mówisz o połoninachI o błękicie wspominaszA ja wciąż pluszu radościTak rzewnieCzytaj dalej „Na wszelki…”

Pragnę dla Ciebie…

Pragnę dla Ciebie czas zatrzymaćI ponazywać nienazwaneI podotykać, co nietknięteI poodkrywać zapomniane…. Pragnę dla Ciebie dni słonecznychKtóre łapczywie łowią więcej,I dłoni pragnę tych struchlałychKtóre dźwigają drżące serce… Pragnę dla Ciebie mego świataNa progu czeka tam przyjaciel,To nic, że wcale się nie znacie…On pierwszy mnie nauczył latać…! Pragnę dla Ciebie śpiewnych oczuKtóre wciąż nucą swe melidie…JednoCzytaj dalej „Pragnę dla Ciebie…”

Niepogoda…

Tak mi jest smutno bez Ciebie…I ciemno,I słono,I mokro,I dni te nawet słoneczneW mych oczach wyłącznie mokną…Tak mnie wciąż boli to wczoraj..I środa,I czwartek,I piątek,Tyle już poniedziałkówKolejny bezpański wątek…Tak mi jest pusto, bezdźwięcznieTak mi wciąż zimno od niebaI słów mi brakuje TwoichUśmiechu tak mi potrzeba… Nie widzę zielonych światełNie słyszę kroków na schodach,Marne to wszystko,Czytaj dalej „Niepogoda…”

W rytmie …

Bijące serce na ścianieRamiona tego co było,I tego, co zdarzyć się możeGdy tamto się jednak skończyło… Zabawne głosy przeszłościDziecięce szaleństwo na szelkach,Słoiczek babcinych pysznościI łza, tęsknoty tak wielka… Czy gość to, czy już domownik…?Staruszek oparty o życieI dzień i noc i twa radośćOkruchy w najdroższym szlifie… Pewnego dnia o tej porzeZapytasz tak od niechcenia…Czy onCzytaj dalej „W rytmie …”