Poskładam traw rzewne pieśniSłodycz niedoścignioną,I ciszę, chwil baletnicęWe mgle na nowo zrodzoną…. Kiście wonności, co radośćMieszają z sekund mrugnięciem,A może z księciem z tych bajekCo śni się wciąż przed zaśnięciem… Zamiennie cienie ożywięDodając ciut pikanterii,Rozzłoszczę gorycz istnieniaPłomieniem żeńskiej materii…. I kawą ugoszczę me chceniaI oczom o wszystkim opowiemNa progu w teatrze istnieniaZaśpiewam i panom iCzytaj dalej „W teatrze…”
Archiwa kategorii: Bez kategorii
Mocarna nad mocarze…
Tak sobie myślę czasamiPatrząc w twe oczy NadeńkoŻe świat i świt między namiGłaszcze Cię wciąż lewą ręką… A Ty przeciągasz ospaleSłowa co nudzą szalenie,Zamieniasz dźwięki swych literW podłużne z poprzecznym skinienie…. Lotasek z ciebie ksieżniczkoWciąż z marzeniami i we śnie,Gdzieś na gałeziach szczęśliwychZrywasz radości czereśnie… Dziś na powrót wygrałaśJesteś Mocarną Królewną!Z nieba ześlą Ci siłyBędzieszCzytaj dalej „Mocarna nad mocarze…”
In blanco…
W bankowym wydziale uniesieńZmrożone marzenia zbywają,Te, zapomniane przez jesień..Co nigdy się nie spełniają… Te od oczu co blask swójW bukmacherskim zakładziePrzegrały już milion razyŁaskawszy splot marnych zdarzeń.. A Ty, co ekwiwalentMiałeś uzyskać za wiarę,Starzejąc się zapomniałeśŻe życie wciąż szyję na miarę… Zawiodłeś oczy w kolejceI usta i drżące dłonie,Przysypałeś popiołemŻar co w sercu wciąż płonie…Czytaj dalej „In blanco…”
Podaruj mi…
Podaruj mi proszę, tę chwilePrzycupnę tu z marzeniami,Wonności na skrzydłach motylaZagoszczą pomiędzy wersami… Nie milkną duszy szelestyBlisko mi dzisiaj do Ciebie,Niebo listy rozsyła,Tym, co w wielkiej potrzebie… Przysięgnij na oczy i serceŻe wiatr dotrzyma nam kroku,Ziarno radością rozpali,Budząc łzę w twoim oku….
Nieprawdziwe…
Cknią się jesienne tęsknotyBursztynem słońca twych myśli,Sznurem liter co przyszłyStając się biskim i bliższym. Lotactwem nieposkromioneWinogronowych kiści,A kiedy drżące przystająSą przeszłym, teraźniejszym i przyszłym…. Szelest melodię najczulsząWygrywa w kasztanów mieszkaniuOgień dopala wspomnieniaChoć one się broniąc, zostają…. Słowa te niedostatnieNa wielu drabinach uniesieńZatrzymują twe śladyZima czy wciąż jednak jesień…??? Śladów zaczekań wołaniaPomrożone na wiecznośćLodem są naszeCzytaj dalej „Nieprawdziwe…”
O świcie…
Czy mi się tylko wydawałoGdy ocierałam łzy, snom moim,Tak długo było Ciebie mało.. .Ktoś nieba światłość chciał przysłonić… Na oścież okna, drzwi otwarteTęsknot źrenice połączone,Zorza nad ludzkim światem płonieSkrzy swoje białe i czerwone… Gwiazdy co kiedyś zatraconeSpłoneły żalu swego nędzą,Ktoś dziś na powrót porozpalałSłoneczne szlaki tworzą jedność… Wonna majowość październikaDrży swej jutrzenki obietnicą,Znów Polska miarąCzytaj dalej „O świcie…”
Dla Ciebie…
Jest taki Człowiek na świecie…Co serce od niego powstało,I kiedy spojrzy na CiebieTo światu i słońcu wciąż mało… Jest taki Człowiek na świecie…Co nosi miłość w kieszeni,I radość i dobroć najczulszą,I kolor butelkowej zieleni… Jest taki Człowiek, co w sercuMa swe odwieczne miejszkanie,Głos jego wysko nad ziemiąMelodią dla ludzi się staje… Jest taki Człowiek odCzytaj dalej „Dla Ciebie…”
Podłości cacanki…
Ptaszyna choć obiecała…Miast pójść to jednak została,Szepcze na powrót bezkarnieTo co na pióro jej spadnie…. W życiu sens potraciła, Choć gładka i taka miła,Mówi o życiu starganymJad przyklejając do ściany… I choćby tysiąc atletówZjadło swe tysiąc kotletów,Ona po pierwsze zabija,Więc ptak to jednak czy żmija…??? Atlas już dawno otwartyZawiłość ta nie na żartyBo niby ptaszynaCzytaj dalej „Podłości cacanki…”
Polska jaką pamiętam… jeszcze…
Na progu naszego domu rosła PolskaOt, otwierało się drzwi codzienności..Poruszało trawy chyboczących myśli , Była czuwająca , Gościnna, A własną serdeczność ubierała w gesty wrażliwych przywołań…Nosiła powłóczysty szal tęsknot… Dla tych którzy mogliby zabłądzić….Karmiła…Zawsze chlebem o zapachu ognia, który nie parzył a rozpromieniał stada zaprzyjaźnionych serc… Wiatr, nim zaczął smagać po niegodziwych policzkach, czekał, dawałCzytaj dalej „Polska jaką pamiętam… jeszcze…”
Że człowiekiem jesteś, przeproś…
Przeproś że jesteś człowiekiemŻe serce twoje wciąż bije,Że stojąc w bagnie po szyjęNie karmisz jadem, choć żyjesz… Przeproś za oczy i serceZa każdy odruch serdeczny,Za łzy i za pomoc zielonąZa to że ktoś jest bezpieczny… Mało wciąż cierpisz, nie krwawisz?Dlaczego lekko oddychasz?A kiedy pytam jak żyjeszDlaczego głośno nie wzdychasz? Wykopię słowa co raniąNiech boli, coCzytaj dalej „Że człowiekiem jesteś, przeproś…”
